Giselle
Księżyc w pełni wisiał jasno na aksamitnym niebie, a jego światło wlewało się przez moje okno. Z dziedzińca w dole dobiegała mnie cicha melodia czyjegoś śpiewu; była delikatna, pełna gracji i zniewalająco piękna. Świątynny dziedziniec już tętnił kolorami i śmiechem. W każdym rogu wisiały latarnie, a ich złote światło kołysało się na wieczornym wietrze. Stoły zostały nakryte, a goście już s














