Kaelia
Szybko schodziłam po zboczu, a moje buty zdzierały nierówną skałę. Górskie powietrze było rzadkie i przenikliwie zimne, szczypiąc mnie w skórę. Musiałam się stąd wydostać, zanim pojawią się straże. Z pewnością zauważyli już ten rozbłysk światła, gdy objawił się feniks, i na pewno właśnie gnali na szczyt, by to zbadać.
A gdyby zastali mnie tu stojącą, odkryliby, kim jestem, i zaczęliby z














