Kaelia
Linnea ostrożnie postawiła tacę z jedzeniem na stole, skłaniając głowę. – Proszę, pani.
– Dziękuję. Zostaw nas samych, musimy porozmawiać.
Jej oczy natychmiast powędrowały na Aldena. On wciąż nie przyjął do wiadomości jej istnienia; jego wzrok był utkwiony w jedzeniu.
– Tak, pani. Tylko... bądź z nim ostrożna – wyszeptała mi do ucha. – Zachowuje się jak wariat.
Skinęłam głową, a kiedy wres














