Poznaj moich braci

Poznaj moich braci

Autor: iiiiiiris

Rozdział 3
Autor: iiiiiiris
23 paź 2025
Myśl o tym, co miało się za chwilę wydarzyć w tym łóżku, wywoływała u Amelii mdłości, ale zmusiła się, by zachować spokój. Odwróciła się i weszła do garderoby, żeby spakować swoje rzeczy. W mgnieniu oka miała gotową walizkę. "Adrian, ta walizka wygląda jak od projektanta. Znajdź jej coś innego do spakowania," rozległ się piskliwy głos Misty, ociekający pogardą. Wkrótce Adrian przyniósł stare pudło kartonowe i rzucił je u stóp Amelii. "Użyj tego," warknął. Amelia przykucnęła, żeby otworzyć walizkę, ale znowu odezwała się Misty, "Sprawdźcie dokładnie jej bagaż później. Niektórzy mają lepkie ręce. Nie chcemy, żeby zabrała coś, co jej się nie należy." Na te słowa w umyśle Amelii pojawił się zimny, bezwzględny wzrok Maynarda. Był w łazience obok, a jeśli znajdzie wynik testu DNA, prawdopodobnie upokorzy ją jeszcze bardziej. Adrian i Misty uważnie ją obserwowali zza drzwi garderoby. Amelia zerknęła na test DNA ukryty głęboko w jej walizce i podjęła szybką decyzję. Odwróciła się i podarła papier na drobne kawałki, a następnie połknęła je jeden po drugim, wpychając je na siłę. Spojrzała na ubrania Maynarda w szafie i ostatnia iskierka nadziei w jej sercu zgasła. Od teraz nie będzie miała z nim nic wspólnego. Wlokąc kartonowe pudło, Amelia wyszła z garderoby i zapytała chłodno, "Chcecie to sprawdzić?" Misty zakryła usta dłonią, a jej twarz wykrzywiła się obrzydzeniem. "Wyprowadźcie ją stąd i sprawdźcie to pudło na zewnątrz. Śmierdzi!" Wiedziała, że jeśli Maynard wyjdzie spod prysznica, nie pozbędzie się Amelii tak łatwo. Nie mogła zostawić tego zagrożenia za sobą. Adrian popchnął Amelię mocno i warknął, "Wynoś się stąd!" Amelia szła samotnie w kierunku wejścia do willi. Ten krótki dystans wydawał się wiecznością. Adrian wyrwał jej kartonowe pudło, wysypał wszystko na ziemię i zaczął przeszukiwać, jakby szukał czegoś ważnego. Ale test DNA był już w środku Amelii. Przykucnęła i po cichu zbierała swoje rozrzucone rzeczy, gdy zadzwonił jej telefon. Łzy popłynęły jej po twarzy, gdy tylko usłyszała głos Rosemary. Powstrzymywała łzy, gdy Misty ją upokarzała, a Maynard źle ją rozumiał, ale usłyszenie głosu Rosemary w końcu ją złamało. Jej głos był zduszony szlochem. "Rosemary." "Kochanie, dlaczego płaczesz?" "Rosemary, zerwałam z Maynardem. I nie jestem biologiczną córką Jacksona. Nie mam już rodziny." "Dzwonię, żeby powiedzieć ci dobre wieści. Słyszałam, że twoja rodzina cię szuka." Amelia zamarła. "Moja rodzina?" "Tak, nie płacz. Słyszałam, że masz rodziców, a nawet kilku braci." Zanim Amelia zdążyła odpowiedzieć, jej telefon się rozładował. "Amelia, co ty znowu kombinujesz?" Maynard wyszedł z holu w za dużym szlafroku. Zamierzał pozwolić jej zostać jeszcze kilka dni, ale spakowała się i zamierzała wyjść, gdy on brał prysznic. Spojrzał na rozrzucone ubrania na ziemi - nic poza zwykłymi ubraniami, ani jednej luksusowej rzeczy. Czyżby nie została jego narzeczoną tylko po to, żeby zdobyć te rzeczy, gdy był w śpiączce? Teraz została z niczym? Maynard zmarszczył brwi na widok starego kartonowego pudła. "Znowu grasz niedostępną? Próbujesz wyglądać żałośnie? Babci tu nie ma!" Po trzech latach randkowania nigdy nie był dla niej skąpy finansowo. Czy ona naprawdę odchodzi, czy to tylko gra? Amelia mocno ściskała swój rozładowany telefon, wciąż przetwarzając to, co powiedziała Rosemary. Dla Maynarda jej roztargnienie wyglądało jak przyznanie się do winy. Misty wyszła, kulejąc, udając, że jest zraniona, z fałszywym uśmiechem na twarzy, ale głosem pełnym złośliwości. "Maynard, ona pakowała się do wyjścia i upierała się, żeby użyć brudnego kartonowego pudła z kuchni. Próbowałam ją powstrzymać, ale nie chciała słuchać." Adrian szybko dodał, "Panie Simmons, próbowałem przemówić Amelii do rozsądku, ale nie ustąpiła. Rozrzuciła swoje ubrania wszędzie. Miała walizkę od projektanta, ale wolała wyglądać żałośnie. Jeśli to się rozejdzie, ludzie pomyślą, że rodzina Simmonsów ją źle traktuje." Powietrze zgęstniało od ciszy. Amelia stała jak posąg, słuchając ich kłamstw. Spojrzała na Maynarda, zastanawiając się, co powie. Jego spojrzenie było przeszywające. "Nie masz nic na swoje usprawiedliwienie?" Właśnie. W oczach Amelii błysnęła kpina. "Oni już wszystko powiedzieli." 'Jaki jest sens tłumaczyć, skoro mi nie uwierzysz?' "Amelia, czy ty nigdy nie jesteś usatysfakcjonowana? Czego jeszcze chcesz?" W jego oczach była tylko łowczynią złota. Amelia wzruszyła ramionami. "Chciałam tylko być jedną z tych bogatych żon, które robią zakupy do upadłego lub cieszą się urodą i popołudniową herbatą. Najwięcej, co mogłam zrobić, to gotować w kuchni i chodzić do supermarketu. Po trzech latach wyrzucają mnie, marnując trzy lata mojego życia. Teraz nie chcę ci już służyć. Czy to takie złe?"

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 3 – Poznaj moich braci | Czytaj powieści online na beletrystyka