Następnego dnia słońce świeciło jasno. Chociaż Amelia jeszcze nie wstała, przed kliniką panował już ruch.
Qi wszedł dwa razy, stając przy jej łóżku i gestykulując, ale ona nie mogła nawet zadać sobie trudu otworzenia oczu.
Dopiero gdy Babcia Ye zawołała: "Amelio, dzisiaj jest czwartek. Dlaczego nie jesteś w szkole?", Amelia w końcu się ogarnęła i wyszła, z twarzą świeżą i naturalną, bez makijażu,
















