Poznaj moich braci

Poznaj moich braci

Autor: iiiiiiris

Rozdział 5
Autor: iiiiiiris
23 paź 2025
Na helikopterze Amelia wpatrywała się w nocny widok miasta, z lekkim uśmiechem na ustach. W końcu poczuła się wolna. Pół godziny później helikopter wylądował na dachu luksusowego hotelu. Gdy Amelia wysiadła, wysocy ochroniarze ubrani na czarno ustawili się po obu stronach, salutując chórem: "Witamy, panno Cromwell!" Amelia spojrzała na tę scenę, zastanawiając się, czy to nie za dużo. Na końcu szeregu zobaczyła dwie osoby. Jedną z nich była Rosemary, a drugą surowo wyglądający mężczyzna w czarnym garniturze. Mężczyzna skinął głową, gdy Amelia się zbliżyła, a Rosemary powiedziała: "To od rodziny Jenkinów. Powiedzieli, że chcą z tobą porozmawiać." Amelia była zdziwiona, ale zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć, zadzwonił jej drugi telefon. "Amelia, nowa robota! Amelia, nowa robota! Amelia..." Szybko wyciągnęła telefon i odebrała przy trzecim dzwonku: "Co się dzieje?" "Amelia, jest gruba afera w LA. Jesteś zainteresowana?" Zapytała: "Jaka robota?" "Najbogatszy człowiek w Nowym Jorku szuka swojej dawno zaginionej wnuczki. Podobno jest w LA, a nagroda jest ogromna." Amelia ziewnęła. "Nie jestem zainteresowana." Rozłączyła się i odwróciła do mężczyzny. "Rodzina Jenkinsów? Czego ode mnie chcecie?" "Nasz trzeci młody pan, Carl, potrzebuje lekarza. Oferujemy milion za konsultację." Amelia uniosła brew. "Och? Powiedz mi więcej. Co mu dolega?" Mężczyzna zmarszczył brwi, wyglądając na niechętnego i ostrożnego. "Carl od lat jest w złym stanie zdrowia. Nie możemy ujawnić szczegółów, ale rodzina Jenkinsów jest bardzo szczera. Jeśli się zgodzisz, pieniądze są gwarantowane." Amelia skinęła głową zamyślona. Rodzina Jenkinsów była rzeczywiście bogata, skoro przysłali po nią helikopter. Przez chwilę pomyślała, że w końcu znalazła swoją prawdziwą rodzinę, ale ta robota ją zaintrygowała. Znaczący uśmiech zakręcił się na jej ustach, gdy postukiwała porcelanowo-białymi palcami w telefon. Po chwili powiedziała: "Brzmi to skomplikowanie, ale wezmę tę robotę." Na twarzy mężczyzny pojawił się cień ulgi. "Dziękuję, panno Cromwell. Wszystko jest gotowe w Hotelu Caesar. Tam na panią czekają." Amelia wyglądała teraz pewnie, co stanowiło wyraźny kontrast z jej zachowaniem w domu Maynardów. Uśmiechnęła się i powiedziała: "Bez pośpiechu. Prześpię się z tym i zacznę jutro." Największym zainteresowaniem Amelii, poza zarabianiem pieniędzy, było leczenie wszelkiego rodzaju trudnych przypadków. Roboty takie jak ta od rodziny Jenkinsów były w jej stylu. Następnego ranka Amelia obudziła się w hotelowym łóżku. W takie upalne poranki zawsze nie znosiła opuszczać miękkiego materaca. Ale skoro przyjęła tę robotę, musiała się ruszyć. Po umyciu twarzy wyszła i skierowała się w stronę Hotelu Caesar. Gdy miała już dotrzeć na miejsce, zza ulicy dobiegł krzyk! "Pomocy! Ktoś zemdlał!" W jednej chwili zebrał się tłum. "O Boże, to małe dziecko!" "Jego twarz jest taka blada. To przerażające..." Słysząc to zamieszanie, Amelia nie wahała się. Zatrzymała się, szybko przepchnęła się przez tłum i uklęknęła obok chłopca. Mały chłopiec, nie więcej niż cztero- lub pięcioletni, leżał na ziemi, a jego czoło było pokryte kroplami potu, a twarz zupełnie blada. Mężczyzna w średnim wieku złapał faceta w zwykłej koszuli z torbą medyczną. "Hej, kolego, jesteś lekarzem? Pomóż temu dziecku!" Mężczyzna wzruszył ramionami. "Nie mogę, proszę pana. Rodziców tu nie ma i nie chcę ryzykować. Poza tym nie leczę każdego." Amelia przepchnęła się obok nich i powiedziała spokojnym, profesjonalnym tonem: "Wszyscy, cofnijcie się i wpuśćcie trochę powietrza. Potrzebuje świeżego powietrza." Jej pewna postawa i stanowczy głos zdawały się uspokajać tłum, który szybko zrobił dla niej miejsce. Amelia uklęknęła, położyła rękę na nadgarstku chłopca, aby sprawdzić jego puls, i obserwowała jego cerę i oddech. Kobieta w średnim wieku w pobliżu zapytała: "Panno, jest pani lekarzem?" Amelia szybko rozpięła marynarkę chłopca i znalazła zacienione miejsce. "Nie martw się, mam prawo wykonywania zawodu" - powiedziała, wyciągając składany zestaw medyczny z plecaka. W środku znajdowały się rzędy narzędzi i skalpeli chirurgicznych, starannie ułożonych. "Stój!" - krzyknął mężczyzna w zwykłej koszuli. "Jak możesz po prostu leczyć pacjenta w ten sposób?" Ignorując go, Amelia skupiła się na pulsie i rytmie serca chłopca. Mężczyzna, Oliver, zadrwił: "Jestem studentem The Capital Medical University. Moim nauczycielem jest doktor Adler. Mówisz, że masz licencję? Ile masz lat?" Amelia nie odpowiedziała, skupiając swoją uwagę na chłopcu. "Mówię do ciebie!" - powiedział Oliver, zirytowany, że jest ignorowany. "Opóźniasz ratunek. Pozwól mi zrobić pacjentowi resuscytację krążeniowo-oddechową." Amelia spojrzała na niego chłodno. "Ma udar cieplny. Dlaczego miałbyś robić resuscytację krążeniowo-oddechową?" Jej głos był lodowaty. "Znachor."

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 5 – Poznaj moich braci | Czytaj powieści online na beletrystyka