Słysząc wzmiankę o zaproszeniu, James skierował na nie wzrok!
Carl zachował spokój, jego głos był opanowany: – Chyba tak.
Oczy Amelii zalśniły pięknem, gdy się uśmiechnęła: – Nadal chcesz czynić dobro, nie pozostawiając po sobie śladu?
Carl lekko odchrząknął, jego głos wciąż był nieco ochrypły: – Moje zdrowie jest kiepskie i nawet gdybym dostał to zaproszenie, to byłaby strata. Nie mogę pojechać.
















