Zanim ktokolwiek zdążył zareagować na wieści, Amelia już wybiegła przez drzwi.
Poruszała się szybko, nawet nie wiedząc, skąd wzięła drewniany kij, jej oczy płonęły lodowatym gniewem.
Przy wejściu do zaułka zebrał się już tłum, głównie sąsiadów, którzy właśnie wrócili z zakupów.
– Co się dzieje?
– Przyszli porozmawiać ze Starą Panią Ye. Mówią, że kogoś zabiła swoimi lekarstwami.
– Naprawdę?
– Jak t
















