Poznaj moich braci

Poznaj moich braci

Autor: iiiiiiris

Rozdział 4
Autor: iiiiiiris
23 paź 2025
Amelia wyrzuciła z siebie wszystkie tłumione żale jednym tchem i od razu poczuła się o wiele lepiej. "Skończyłaś?" Oczy Maynarda były pełne zdumienia. Dał jej kartę kredytową, a Adrian co sezon wysyłał jej ubrania i torebki od projektantów. Teraz dał jej dużą sumę pieniędzy na rozstanie – wystarczającą, by mogła żyć wygodnie. Myślał, że wywiązał się ze swojej części umowy. "Nie da się skończyć w kilku słowach" – odparła. "Mów dalej" – ponaglił. "Mogę, ale to cię będzie więcej kosztować" – uśmiechnęła się złośliwie. Usta Maynarda zacisnęły się mocno. "Amelio, naprawdę chodzi ci tylko o pieniądze. Chciwość nigdy nie kończy się dobrze" – ostrzegł. Nadal nie była usatysfakcjonowana, nawet po tym wszystkim, co dla niej zrobił. Oczy Amelii były wyzywające, a jednocześnie jasne, i nie mógł zrozumieć, jak kobieta, którą uważał za zwykłą kopaczkę złota z ustami pełnymi kłamstw, może mieć tak czyste oczy. Ale ona wielokrotnie sprawiała kłopoty, a teraz nawet nie próbowała już tego ukrywać. Myślał, że w końcu pokaże swoje prawdziwe oblicze. Powinien poczuć ulgę, ale zobaczenie jej podpisu na umowie o rozstaniu było jak uderzenie w watę – całkowicie bezcelowe. Oczy Amelii skrywały smutek, ale udawała, że jej to nie obchodzi. Nie chciała odejść z godnością stratowaną pod nogami. Misty, wyczuwając napięcie, szybko zmieniła ton na złośliwe spekulacje. "Amelio, tak się spieszysz, żeby podpisać to rozstanie, bo już znalazłaś kogoś nowego?" Twarz Maynarda natychmiast posmutniała i wpatrywał się w Amelię badawczym wzrokiem. Amelia spotkała się z jego nieufnym spojrzeniem. "Tak, jeśli nowy facet będzie wystarczająco dobry, żaden były nie jest wart zapamiętania." "Żyłaś za moje pieniądze i miałaś czelność znaleźć kogoś innego?" – twarz Maynarda posiniała. Amelia spojrzała na ubrania na ziemi. "Proszę, zabierz je z powrotem." Wzięła tylko kilka niepozornych rzeczy, pozostawiając nietknięte wszystkie designerskie torebki i biżuterię. Maynard zignorował ubrania i spojrzał na nią. "To, co masz na sobie, też zostało przeze mnie kupione." "Więc zabierz to z powrotem" – powiedziała, zaczynając rozpinać bluzkę, odsłaniając delikatne obojczyki i subtelne krągłości pod spodem. Misty wyjęła telefon, chcąc to nagrać. Twarz Maynarda poszarzała. "Dość! Amelio, jesteś najbardziej bezwstydną kobietą, jaką kiedykolwiek spotkałem. Wynoś się stąd. Nigdy więcej nie chcę cię widzieć!" Po tych słowach Maynard odwrócił się i wrócił do holu, jego plecy były zimne i odległe jak zawsze. Amelia przestała rozpinać koszulę, w jej oczach pojawił się błysk kpiny. Czyż nie kazał jej tego zdjąć? Misty, rozczarowana, schowała telefon i uniosła brew z okrutnym uśmiechem. "Nie możesz po prostu zacząć się rozbierać i oczekiwać, że ktoś za to zapłaci. Urodziłaś się biedna i taka pozostaniesz. Żadne udawanie tego nie zmieni." Amelia podniosła kartonowe pudełko, powstrzymując łzy. Czasami naprawdę zazdrościła tym, którzy urodzili się w szczęściu. Właśnie wtedy głośny brzęczący dźwięk wypełnił powietrze. Helikopter z impetem wylądował na trawniku. Kilku wysokich, ubranych na czarno ochroniarzy wysiadło i pomaszerowało w stronę Amelii. Maynard, słysząc helikopter, stanął w wejściu do holu i obserwował, jak ochroniarze zbliżają się do Amelii. Ochroniarz ukłonił się z szacunkiem. "Panno, jesteśmy tu, aby panią zabrać." Zabrać ją? Amelia spojrzała na helikopter i nagle przypomniała sobie rozmowę Rosemary o znalezieniu jej rodziny. Czy to możliwe, że jej rodzina wysłała ich, aby ją odebrali? Uszczypnęła się w policzek, czując się, jakby śniła. Twarz Misty wykrzywiła się kpiną. "Amelio, naprawdę wiesz, jak zrobić przedstawienie. Gdzie znalazłaś tych wynajętych aktorów? Jesteś tylko wieśniaczką. Bez względu na to, jak bardzo się starasz, nie możesz ukryć swojego biednego pochodzenia. A helikopter? Prawdopodobnie nigdy wcześniej nie widziałaś go z bliska, wieśniaro!" Zanim Amelia zdążyła odpowiedzieć, ochroniarz obok niej uderzył Misty z całej siły, rzucając ją twarzą w ziemię. Misty krzyknęła: "Amelio, jak śmiesz! Czy ty wiesz, kim ja jestem? Kim są moi bracia? Sprawię, że cała twoja rodzina za to zapłaci!" Amelia spojrzała na rozczochraną Misty i uśmiechnęła się. "Mój brat może być miliarderem" – powiedziała, odwracając się w stronę helikoptera. "Amelio, stój!" – głos Maynarda był pełen złości. Zatrzymała się na chwilę, ale szła dalej, wsiadając do helikoptera bez oglądania się za siebie. Maynard obserwował jej oddalającą się sylwetkę, nieświadomie przyspieszając kroku do truchtu. Misty przywarła do jego ramienia żałośnie. "Maynardzie, widziałeś! Amelia kazała komuś mnie uderzyć!" Ale Maynard nawet nie spojrzał na Misty. Jego wzrok był utkwiony w znikającej sylwetce Amelii, pełen mieszanych uczuć. "Maynardzie, Amelia na pewno już kogoś znalazła. Dlaczego inaczej bogaty mężczyzna wysłałby po nią helikopter zaraz po rozstaniu?" "Zamknij się" – warknął Maynard, zdając sobie sprawę, że Amelia mogła rzeczywiście kogoś znaleźć. Myślał, że Amelia wypowiedziała te słowa, aby go sprowokować. Natychmiast zadzwonił do swojego asystenta. "Amelia została zabrana helikopterem. Dowiedz się, dokąd leci." "Maynardzie, naprawdę zależy ci na Amelii? Przecież ona już cię zdradziła dla innego mężczyzny." "Zamknij się."

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 4 – Poznaj moich braci | Czytaj powieści online na beletrystyka