– Tak jest. – Shane wbija się we mnie wystarczająco mocno, by przesunąć mnie o kilka cali w górę kanapy. – Mojego kutasa.
Pieprzy mnie, jakby był na mnie wściekły. Jakbym pojawiając się tu dzisiaj, otworzyła puszkę Pandory dla nas obojga i teraz już nigdy nie będziemy mogli jej zamknąć. To dzikie i tylko o krok od brutalności, jakby chciał mnie ukarać za to, że sprawiłam, iż mnie pragnie. Kocham k
















