VIVIAN
– Więc – zaczęłam ostrożnie – czy Jesse to skrót od czegoś?
– James – odpowiedział, a jego głos był jak gęsty miód, głęboki, gładki i hipnotyzujący.
Zaśmiałam się nerwowo.
– Czy to nie o jedną sylabę krócej?
Wzruszył swoimi potężnymi ramionami. Wyglądało na to, że marynarka garnituru z trudem go mieści.
– Tak nazywała mnie matka. Gdzieś po drodze tak już zostało.
Szliśmy obok siebie, zachow
















