Zanim zdążę się zastanowić, co robię, rzucam się płasko na siedzenie. Patrzę w górę na Shane’a. – Nie tak. Proszę. – Nie z korkiem w tyłku i udami wciąż mokrymi od ujeżdżania jego kutasa. Nawet nie chodzi o to, że mam coś przeciwko temu, by Max nas nakrył, ale nie chcę, żeby to było pieprzenie się na parkingu jak para nastolatków. To nie ma sensu, nawet dla mnie, ale Shane kiwa głową i wrzuca bieg
















