Poklepał mnie po ramieniu, po czym poczłapał dalej, sprawdzając, co u innych pracowników. W naszych kręgach był gwiazdą pierwszej wielkości. Alistair został jeszcze przez dziesięć minut, po czym pomachał i wszedł z powrotem do windy, życząc nam wszystkim udanego weekendu.
Molly chwyciła moją dłoń i ścisnęła palce.
– Słyszałaś to? – zapytała, podskakując. – Masz ofertę pracy!
– Powiedział, że *może
















