Zamykam oczy. Może i nie da się umrzeć od nadmiaru orgazmów, ale jestem całkiem pewna, że można umrzeć ze wstydu. – Proszę, powiedz coś.
– Musisz zjeść.
To zaskakuje mnie na tyle, że podnoszę głowę, by na niego spojrzeć. – Co?
– Zemdlałaś, zanim zjedliśmy wczoraj kolację, a na lunch ledwo zjadłaś przekąskę. Śniadanie dziś rano nie podlega negocjacjom. – Studiuje moją twarz. – Nie spałaś też za duż
















