Zerka na czyste błękitne niebo, a potem w dół na mnie. – Leżysz tu prawie naga i nie nałożyłaś kremu z filtrem, prawda?
– Um. – Moja skóra robi się gorąca. – Nie.
– Tak myślałem. – Znika w domu na kilka minut i wraca z tubką specyfiku. Shane podchodzi do mnie sprężystym krokiem i wykonuje niecierpliwy ruch ręką. – Usiądź.
Jestem posłuszna, niechętnie zabierając rękę z łechtaczki. – Przepraszam, Ta
















