Jej kruczoczarne włosy były upięte w rozsądny kok, a delikatne kosmyki luźno opadały na kark. Przez ramię przewieszoną miała praktyczną torbę listonoszkę. Stała tyłem, więc nie widziałem całego obrazka, ale oceniałem, że musi być przynajmniej po trzydziestce.
Czyżby ta biedna kobieta się zgubiła?
Usłyszałem jej głos, zanim zobaczyłem twarz.
– Proszę? – zapytała, a w jej głosie brzmiała desperacja.
















