Dotarliśmy do restauracji bez dalszych incydentów i wreszcie odrobinę się rozluźniłem, gdy tylko drzwi się za nami zamknęły. Restauracja była cicha i wyrafinowana, zupełnie inna niż ta, do której zabrałem Julianę tego ranka.
I nienawidziłem tego miejsca. Ale wiedziałem, że pan Kellum nie spotkałby się nigdzie indziej.
Byliśmy spóźnieni o kilka minut, więc byłem trochę wkurwiony, kiedy nie zobaczył
















