DARREN
Później tego wieczoru nakarmiłem Julianę kolacją. Radziła sobie dziś tak dobrze. Obudziła się chora, ale po wypiciu wody i zjedzeniu kilku krakersów czuła się w porządku i teraz znowu była głodna.
Rozchyliła te usta, które aż prosiły się o wyruchanie, gdy podniosłem widelec do jej buzi. Jęknąłem, gdy zacisnęła je wokół sztućca, a rumieniec zabarwił jej ładne policzki.
– Taka piękna – mrukną
















