– Jezu Chryste – zaklął Adrian, gdy powoli podrzynałem mężczyźnie gardło, a jego krew pokrywała moje dłonie. Obserwowałem z chorym, pokręconym uśmiechem na twarzy, jak jego oczy powoli wywracają się do tyłu, a życie z nich uchodzi. – Zapomniałem, jak bardzo masz nasrane we łbie.
Zaśmiałem się i podszedłem do zlewu, żeby umyć ręce oraz wyczyścić i zdezynfekować nóż.
– Jak myślisz, kurwa, w jaki spo
















