Uśmiechnąłem się do Juliany, gdy wyszła z garderoby. Jej brzuch był już wyraźnie zaokrąglony i wyglądała oszałamiająco. W dwudziestym pierwszym tygodniu ciąży dosłownie promieniała; była kurewsko piękna.
– Ale gorąco – sapnęła.
Zaśmiałem się i wstałem z łóżka, podchodząc do niej.
– To twoje hormony, skarbie. – Złożyłem pocałunek na jej policzku. – Chodź, musimy zjeść śniadanie, żebyśmy mogli zejść
















