Wszystko, co mogło się dzisiaj spierdolić, właśnie się pierdoliło.
Po pierwsze, Juliana nie wykazywała żadnych oznak porodu. Absolutnie, kurwa, żadnych. Nawet nie wiedzieliśmy, że rodzi, dopóki jej cholerne wody nie odeszły na schodach.
Kiedy dotarliśmy do szpitala, miała osiem centymetrów rozwarcia. Nie było czasu na znieczulenie zewnątrzoponowe. Okno czasowe na jego podanie minęło.
Teraz dziecko
















