Wciągam drżący oddech i ustawiam go u swego wejścia. Jestem tylko trochę obolała po wczorajszym dniu, ale to nie ma znaczenia. Nie interesuje mnie czekanie. Wytrzymuję jego spojrzenie. – Potrzebuję fiuta mojego Tatusia.
Jego szczęka się zaciska i wpycha się we mnie na minimalną głębokość. – Masz niewyparzony język. – Sięga wolną ręką i przesuwa kciukiem po mojej dolnej wardze. – Z przyjemnością go
















