Mruknął i rozłączył się chwilę później, po czym rzucił telefon na najbliższy fotel i odwrócił się twarzą do mnie.
– Po pierwsze, nie skrzywdzę cię – powiedział cicho. Jego głos był niski i chropowaty, jakby nie był przyzwyczajony do mówienia tak cichym tonem. – Nigdy nie podniósłbym ręki na kobietę tak, jak zrobiłem to z tym sukinsynem tam na zewnątrz.
Siedziałam cicho. Wskazał gestem na kanapę, n
















