~Frey~
Zanim zdążyłam odpowiedzieć na prośbę Bianki, z salonu dobiegł dźwięk szpilek stukających o marmurową podłogę. Daphne wparowała do jadalni niczym promyk słońca.
— O rany, przepraszam za spóźnienie — powiedziała ściszonym głosem, witając pocałunkiem w policzek mamę Vaughna, potem Biancę, a na końcu mnie. — Jak się trzymasz? — szepnęła.
Przez moje ciało tak szybko przetoczyła się fala ulgi, ż














