~Frey~
– Kto to? – Ciekawość mamy rosła tuż za moimi plecami, Jonah podskakiwał z podekscytowania, a Vaughn ciskał piorunami z oczu.
– Co? Szefie? Co pan tu robi? – wykrztusiłam, potykając się o własne nogi, gdy wstawałam. Mama szybko wyciągnęła rękę, by moja kawa nie rozlała się na stół.
– Znasz go? – Jonah był zbyt cholernie podekscytowany, żeby pamiętać o dobrych manierach.
Gromiłam go ostrzega
















