~Frey~
Przez salę przetoczył się szmer zdumienia, a potem przyciszone szepty. Mogłam tylko gapić się na mojego szefa z opadniętą szczęką, podczas gdy on mroził mnie wzrokiem.
Utkwiłam w nim pytające spojrzenie. „Co ty, do diabła, robisz?”
Jego spojrzenie pociemniało, jakby mnie zrozumiał. Niemal słyszałam, jak mruczy pod nosem na swoim miejscu. Siedząca obok niego babcia Cosi uśmiechała się pod no
















