~Frey~
Poruszałam się w ślimaczym tempie wzdłuż korytarza z powodu kłucia w lewym boku. Każdy krok napinał opatrunek pod moją koszulką, a ryk stadionu zaczął cichnąć, gdy dotarłam do holu głównego. Mecz zmienił się w odległy, stłumiony szum za betonowymi ścianami.
Szłam za znajomym, kuszącym zapachem niezdrowego jedzenia, hot dogów, piwa i popcornu, aż korytarz rozszerzył się, przechodząc w strefę














