~Frey~
Obgryzałam paznokieć kciuka, przemierzając kuchnię tam i z powrotem. Wokół mnie unosił się zapach boczku, tostów, fasoli i chleba, mieszając się z aromatem kawy parzącej się w ekspresie. Moja druga filiżanka kawy stała do połowy pełna na blacie, a dochodziła dopiero za piętnaście siódma rano.
Vaughna nie było w posiadłości. Psy zniknęły, więc mogłam z całą pewnością założyć, że był na swoim














