W ustach mi zaschło, gdy próbowałam uspokoić oddech. Nie potrafiłam wyjaśnić, jak dopadli mnie tak szybko, skoro siedzieli na łóżku, kiedy wychodziłam.
– Gdzie ty się wybierasz? – zapytał zachrypniętym głosem. Brzmiał na podnieconego, a ja zastanawiałam się, czy to pościg go tak nakręcił.
– Obiecałeś… Obiecaliście! – krzyknęłam zdesperowana.
Killian zaśmiał się. – Poprosiliśmy, żebyś wyszła z poko
















