Pozwalając mi wrócić do pracy, mieli na myśli to, że idą ze mną do biura. Powinnam była wiedzieć, że tak to się skończy – nie było mowy, żeby tacy zaborczy mężczyźni dobrowolnie pozwolili mi wrócić samej. Choć przestałam się ich bać, wiedziałam, że oni wciąż myślą, że ucieknę, stąd ich decyzja.
„Dziewczyno!” Julianne wpadła do mojego biura, nie kłopocząc się pukaniem. „Gdzieś ty się podziewała?” K
















