Grant zamarł, gdy weszłam do biura, a jego oczy rozszerzyły się w przerażeniu. Z niedowierzaniem patrzyłam, jak wybiega z pokoju, zanim zdążyłam choćby powiedzieć „cześć”, wyglądając tak, jakby goniły go wszystkie demony z piekła rodem. Było to dość zagadkowe, ale nie zaprzątałam sobie tym głowy. Miałam w tym momencie o wiele ważniejsze rzeczy na głowie, a on nie był jedną z nich.
Wiedziałam, że o
















