Odwróciłam się w ich stronę w chwili, gdy odłożyłam długopis, którym podpisałam kontrakt.
„Rozbieraj się”.
Rozkaz wyszedł od Caspiana. Choć wypowiedział go bardzo spokojnym tonem, poczułam się, jakby po moim ciele pełzały insekty. Zadrżałam, szeroko otwierając oczy z przerażenia.
„Co? Czy przed chwilą nie podpisałaś kontraktu? Dlaczego wciąż zwlekasz?” Vane skrzyżował ramiona, taksując mnie wzrokiem z kpiącym grymasem na twarzy. „Powinnaś wiedzieć, w co się pakujesz, podpisując umowę, laleczko. Lubimy ból. Mogłaś to przeczytać, zanim złożyłaś podpis”. Wskazał za mnie, na kontrakt, nad którym tylko prześlizgnęłam się wzrokiem po przeczytaniu pierwszego akapitu.
„Tu… tutaj?” – wykrztusiłam, śmiertelnie przerażona.
„A dlaczego? Gdzie indziej byś chciała? W swoim pokoju?”
Przełknęłam ślinę, wiedząc, że ma rację. Wiedziałam, na co się piszę. Choć nie byłam na to gotowa, nie miałam wyboru. Składając podpis, wyraziłam już zgodę.
Wzięłam głęboki wdech, po czym położyłam dłonie na rąbku koszulki. Powoli uniosłam ją do góry i zdjęłam przez głowę. Czułam się nieswojo pod ich palącymi spojrzeniami. Miałam wrażenie, że próbują mnie rozebrać samym wzrokiem.
Zabralam się za spodnie. Nie zdjęłam koronkowego stanika, bo chciałam zachować choć odrobinę godności, zanim ostatecznie im się oddam. Pozbyłam się spodni, zostając w pasujących do siebie majtkach i biustonoszu.
„Odwróć się. Pokaż nam, co dostajemy” – polecił Vane. Przyglądał mi się z założonymi rękami. Choć Caspian nie odezwał się ani słowem, czułam na sobie jego gorący wzrok. Te oczy zdawały się mówić znacznie więcej niż usta Vane'a.
Na drżących nogach odwróciłam się tyłem. Czułam się potwornie skrępowana, czekając, aż zaczną wytykać mi jakieś wady. Poza czasem spędzonym w sierocińcu, nigdy nie stałam przed nikim naga, przynajmniej nie jako dorosła kobieta.
Zapadła długa, wymowna cisza. Ciągnęła się w nieskończoność, co potęgowało moje zdenerwowanie. Przygryzłam dolną wargę, nie odzywając się, i cierpliwie czekałam na dalsze polecenia.
„Nie najgorzej. Możesz się odwrócić” – nakazał ponownie Killian.
Nie najgorzej? Zacisnęłam pięści. Wiedziałam, że nie jestem tak piękna jak inne dziewczyny, ale to nie dawało mu prawa do takich słów.
Wzięłam głęboki wdech i zrobiłam to, o co prosił. Odwróciłam się do nich, starając się ukryć gniew. To był tylko podpisany interes. Nie miało znaczenia, co do mnie mówili. Dopóki dostanę informacje o nich, mogłam znosić zniewagi.
„Zdejmij to”. Wskazał na moje majtki i stanik, jedyne skrawki materiału chroniące moją godność. Bez nich nie będę miała już nic.
Nie wykonałam rozkazu natychmiast. Powoli rozpięłam stanik. Moje małe piersi stały się widoczne. Ich oczy spoczęły na moich jasnobrązowych otoczkach i różowych sutkach. Oczy Vane'a zdawały się lekko błyszczeć na ten widok, ale Caspian w ogóle nie zareagował. Patrzył na mnie, jakbym była drzewem stojącym przed nim.
Rzuciłam stanik na podłogę i przystąpiłam do zdejmowania majtek. Pochyliłam się, by zsunąć je z nóg, po czym wyprostowałam się, będąc całkowicie naga.
Wzrok Vane'a powędrował ku jasnym włoskom na moim łonie, po czym skinął głową. Choć się nie uśmiechnął, widziałam, że naga podobam mu się bardziej niż w ubraniu.
„Wciąż jesteś dziewicą, prawda?” – zapytał nagle Alaric, zaskakując mnie swoim pozbawionym emocji głosem.
Dreszcze przeszły mi po plecach, a moje wnętrze drgnęło. Było coś w tym człowieku, co doprowadzało mnie do szaleństwa.
„Zadano ci pytanie!” – warknął Vane.
Cicho pisnęłam i gwałtownie skinęłam głową. Wyznanie takim mężczyznom, że wciąż jest się dziewicą, było upokarzające. Gdybym tylko wiedziała, znalazłabym kogoś, kto by mnie „rozdziewiczył”, zanim ich odwiedziłam.
„Kładź się na łóżku. Płasko na plecach i rozchyl uda” – rozkazał Vane, podczas gdy Alaric stał z założonymi rękami, wyglądając na znudzonego.
Co, do cholery, było nie tak z tymi braćmi? Można by przypuszczać, że rzucą się na mnie, gdy tylko rozbiorę się przed nimi do rosołu. Kto by pomyślał, że będą tak wyprani z emocji jak kamienie?
Przeklęci bracia! Gdybym nie podpisała tego cholernego kontraktu, rzuciłabym im tę teczkę prosto w twarz!
Wściekła, odwróciłam się i podeszłam do łóżka. Położyłam się na nim tak, jak kazali, płasko na plecach, po czym powoli rozchyliłam nogi. Mocno zacisnęłam powieki, nie chcąc widzieć znudzonych min, z jakimi będą oglądać moją cipkę.
Żadna kobieta nie chciałaby znaleźć się w takiej sytuacji. Sama myśl o tym bolała.
„Otwórz oczy, króliczku” – nakazał Vane. Jego głos nie był już tak obojętny jak przed chwilą. Brzmiał chrapliwie.
Powoli otworzyłam oczy. Spodziewałam się neutralnych twarzy bez żadnej reakcji, ale zobaczyłam coś innego. Choć ich wyraz twarzy niewiele się zmienił, widziałam, że to, co widzą, podoba im się.
Wlepiali wzrok w moje krocze, jakby to był jakiś rarytas dla oczu. Ich niebieskie tęczówki całkowicie się zmieniły. Wiedziałam, że to niemożliwe, ale przybrały barwę czystego bursztynu.
Wstrząśnięta, patrzyłam na nich, zbyt oszołomiona, by wydusić słowo. Można powiedzieć, że zastygłam w czasie, gapiąc się na tych mężczyzn, jakby byli kosmitami.
Vane powoli oblizał wargi. „Użyj palców, by rozchylić wargi sromowe. Chcę zobaczyć różowe płatki”.
















