Pułapka rekrutacyjna miliarderów-likanów

Pułapka rekrutacyjna miliarderów-likanów

Autor: Katty&Cutie

Czy wiesz, w co się pakujesz?
Autor: Katty&Cutie
18 cze 2026
Moja ręka drżała jak u kogoś cierpiącego na padaczkę, gdy stałam przed ich drzwiami. Zupełnie jak pierwszego dnia, nie widziałam nikogo w pobliżu. Cała posiadłość była tak cicha, że dreszcze przebiegały mi po plecach, a strach, który ścisnął moje ciało, gdy uniosłam pięść, by zapukać, był silniejszy niż cokolwiek, co czułam wcześniej. Przełknęłam ślinę, podnosząc rękę, by załomotać do drzwi. Tym razem zapukałam trzy razy, na wypadek gdyby nie usłyszeli poprzednich uderzeń. Podjęcie tej decyzji zajęło mi tydzień. Choć wmawiałam sobie, że to nic wielkiego, nie potrafiłam pokonać lęku przed nieznanym. Ci bracia byli dosłownie duchami. Nikt nic o nich nie wiedział, żadnych informacji, nawet najmniejszego przecieku. Oddanie się im wymagało czegoś więcej niż tylko samej zgody. Zanim wyszłam, powiedziałam Julianne, dokąd się udaję. W ten sposób, gdybym nie wróciła, będą wiedzieli, gdzie mnie szukać. Przezorny zawsze ubezpieczony. Krzyknęłam, gdy drzwi otworzyły się gwałtownie, tak jak za pierwszym razem. Jednak tym razem hol nie był pusty – stał tam jeden z braci. To był ten szczuplejszy, o pięknym głosie. Miał na sobie czerwoną koszulę z czterema rozpiętymi guzikami, odsłaniającą wyrzeźbione mięśnie brzucha. Włosy miał upięte w luźny męski kok. Niebieskie szorty, które miał na sobie, eksponowały jego gładkie, umięśnione uda. W sposobie, w jaki stał, przypominał posąg bóstwa odlany z brązu. Wiedziałam, że widziałam w życiu wielu przystojnych mężczyzn, ale żaden z nich nie mógł się równać z tymi braćmi. „Panie…” „Po co tu przyszłaś, króliczku?” – zapytał ten drugi, wyłaniając się z cienia. W przeciwieństwie do brata, miał nagi tors i tylko czarne spodnie nisko osadzone na biodrach, ukazujące jego linie V. Jego włosy, podobnie jak u brata, były upięte w kok, co nadawało mu wygląd wikinga, o jakich kiedyś czytałam. Przełknęłam ślinę, obrzucając każdego z nich spojrzeniem. Cała moja siła woli poszła na to, by nie uciec w stronę bramy. Stojąc przed nimi pod ich czujnym wzrokiem, poczułam nagłą potrzebę zapadnięcia się pod ziemię i zostania tam na zawsze. Nigdy wcześniej się tak nie czułam. Ci bracia potrafili siać postrach samym swoim istnieniem! „Dlaczego tu jesteś, kochanie?” – zapytał ten o gładkim głosie, brzmiąc mniej onieśmielająco niż jego brat. „Ja… Wy. Ja… Widzicie…” – mocno przycisnęłam torebkę do siebie, dławiąc się pod wpływem drapieżnego wyrazu ich oczu. „Zapomniałaś języka w gębie?” – warknął ten potężniej zbudowany, sprawiając, że aż podskoczyłam ze strachu. „Przestań, bracie. Straszysz ją” – upomniał go drugi, po czym odwrócił się w moją stronę. W jakiś dziwny sposób bardziej bałam się tego „uprzejmego” niż tego wiecznie warczącego. Czułam, że tamten jest nieszkodliwy w porównaniu z tym, który potrafił mówić tak miękko. Lepszy znany diabeł… „Dlaczego tu przyszłaś?” – zapytał ponownie, unosząc brwi. „Ja…” – zrobiłam krok naprzód, nie przekraczając jeszcze progu, ale będąc wystarczająco blisko. „Akceptuję wasze warunki!” – wykrzyczałam te słowa z mocno zaciśniętymi powiekami, by powoli je otworzyć, gdy ten drugi zaczął się śmiać. „Naprawdę?” – zmierzył mnie wzrokiem od stóp do głów. „Nie wyglądasz na kogoś, kto przetrwałby z nami choć dzień, króliczku. Jesteś pewna, że chcesz być naszą zabawką?” – zapytał z rozbawieniem, jakby oceniał moją wytrzymałość. „Tak”. Tym razem powiedziałam to bez zamykania oczu. Odważnie spojrzałam im w twarze i wypowiedziałam to słowo. „Ha. Robi się coraz ciekawiej” – rzucił do brata, który wciąż mi się przyglądał. „Jesteś gotowa sprzedać nam swoje ciało tylko dla garści informacji?” – zapytał ten drugi, wyraźnie tym rozbawiony. Kiedy ujął to w ten sposób, brzmiałam jak dziwka gotowa oddać się za awans. Zacisnęłam pięści wzdłuż ciała, mocno zaciskając oczy, po czym powoli skinęłam głową. „Wiem, w co się pakuję. Nie musicie o nic więcej pytać”. Im szybciej to załatwimy, tym lepiej dla wszystkich. Ja po prostu potrzebowałam informacji o nich, a oni chcieli seksu. Patrząc na to z tej strony, można to uznać za sytuację win-win. Spragnieni seksu mężczyźni dostaną to, czego chcą, a ja zdobędę stanowisko, o którym zawsze marzyłam. „Wejdź, jeśli zgadzasz się na nasz układ” – powiedział ten o gładkim głosie, zapraszając mnie do środka. Odwróciłam głowę, by po raz ostatni spojrzeć na bramę, zanim zwróciłam się ku nim. Nie było odwrotu. Przystałam na ich żądanie. Musiałam dotrzeć do sedna sprawy, zostać królową dziennikarstwa i z góry spoglądać na Vane. Przełknęłam ślinę, mierząc braci długim spojrzeniem, po czym przekroczyłam próg, zmniejszając dzielący nas dystans. „O cholera!” – krzyknęłam, gdy drzwi zatrzasnęły się za mną z hukiem, przerażając mnie do szpiku kości. „Chodź za nami”. Bracia odwrócili się i skierowali w stronę schodów. Początkowo nie ruszyłam się z miejsca. Stałam w holu, rozglądając się dookoła. Co zabawne, światła było akurat tyle, by doprowadzić mnie do schodów, ale nie dość, bym mogła dojrzeć otoczenie. Przełykając głośno ślinę, pośpieszyłam za nimi, trzęsąc się z emocji, podczas gdy przez głowę przelatywały mi setki myśli. Wiedziałam, że przyszłam tu z własnej woli, ale w tej chwili czułam, że popełniłam straszny błąd. A co, jeśli bracia okażą się psychopatami żywiącymi się ludzkim mięsem? Co się ze mną stanie, skoro dobrowolnie zgodziłam się oddać im swoje ciało, by robili z nim, co im się żywnie podoba? Czy popełniłam błąd, zgadzając się na to?

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Czy wiesz, w co się pakujesz? – Pułapka rekrutacyjna miliarderów-likanów | Czytaj powieści online na beletrystyka