Bardzo chciałam zignorować tę wiadomość, ale nie mogłam. Wiedziałam, że mają prawo mnie wzywać, kiedy tylko zechcą. W końcu podpisałam z nimi kontrakt i oddałam im swoje ciało na sześćdziesiąt dni. Pięćdziesiąt siedem, jeśli nie liczyć ostatnich trzech.
– Słonko? – zawołała Julianne, podbiegając, gdy zobaczyła, że stoję przed drzwiami biura z nieco zagubioną miną. – Skąd ta mina? Nie mów mi, że ta
















