– Nie ma przyjemności bez bólu, króliczku – wyszeptał Vane. – Pamiętaj, kochamy cierpienie. To na nim budujemy naszą siłę. Coś, co daje nam radość.
Gdy mówił, Alaric przyspieszył pchnięcia, nie dając mi ani sekundy wytchnienia. To cholernie bolało.
– Proszę – jęknęłam, błagając wzrokiem. Miałam nadzieję, że dadzą mi chociaż minutę, bym mogła się przyzwyczaić do tego wszystkiego. – Kurwa! – wrzasnę
















