Nie uwierzyłam Julianne, dopóki dyrektor nie wezwał nas do gabinetu. Sposób, w jaki pracownicy patrzyli na mnie – jak na anioła, który zstąpił z nieba, gdy szłam korytarzem do gabinetu dyrektora – był dość deprymujący.
Czułam się strasznie zdenerwowana, idąc do biura szefa. Julianne nie było ze mną. Dyrektor prosił tylko o mnie, więc nie mogła pójść, nawet gdyby chciała.
Ręce mi drżały, gdy wyciąg
















