EVELINA
Moja dolna warga drżała ze strachu. Moja cipka pulsowała, a sutki bolały. Nigdy wcześniej nie czułam nawet połowy tego, co w tamtej chwili.
Caspian skupił na mnie wzrok, a jego oczy wciąż przypominały beznamiętną maskę. Bracia ze mnie drwili i zdawałam sobie z tego sprawę. Jak oni mogli się tak zachowywać, kiedy leżałam przed nimi naga?
– Jesteś gotowa na trening, laleczko? – szepnął Caspian, a jego głos zdawał się pieścić moje ciało od czubka głowy aż po stopy.
– …Tak.
To było nieszczęście, które sama na siebie ściągnęłam. Gdybym do nich nie napisała, nic z tego by się nie wydarzyło. Teraz płaciłam cenę i miałam nadzieję, że uda mi się to wszystko przetrwać.
– Dobrze.
Zadrżałam, patrząc na niego. Tym razem, gdy wsunął we mnie dwa palce, byłam przygotowana na pieczenie, gotowa przyjąć ból, którego oni zdawali się łaknąć.
Krzyknęłam, ale to go nie powstrzymało. Próbowałam złączyć nogi, ale Killian, który stał za nim, nagle zmaterializował się przede mną, rozszerzając moje uda. Uznałam to za wynik intensywnego dyskomfortu. Jak inaczej mogłabym to wyjaśnić?
Palce Caspiana poruszały się wewnątrz i na zewnątrz, rozciągając mnie. Choć czułam tam pieczenie, nie był to już tylko ból. W mojej piździe pojawiło się to specyficzne, niepokojące uczucie.
– Czyż ona nie jest małą dziwką, bracie? Robi się mokra mimo bólu. – Killian roześmiał się. Dźwięk ten wcale nie był przyjemny dla ucha. Brzmiał jak Ponury Żniwiarz, gotowy zabrać ze sobą dusze ludzi.
Caspian mruknął coś pod nosem, ale nie odezwał się słowem. Jego palce przyspieszyły tempo. Tym razem uderzyły w miejsce głęboko we mnie. Wydałam z siebie bardzo zawstydzający jęk i ze zgrozą zakryłam dłonią usta. Killian zachichotał.
Tym razem, gdy palce Caspiana musnęły to miejsce, krzyknęłam na cały głos. – Cholera jasna! – sapnęłam, a moja klatka piersiowa zaczęła gwałtownie falować.
Klaps wymierzony w moją cipkę sprawił, że jęki zamieniły się w przeszywający krzyk. To nie było tylko jedno uderzenie, ale dwa, jedno po drugim.
– Zwierzątko nie przeklina – podkreślił Killian, wciąż trzymając moje uda szeroko, podczas gdy jego brat ruchał mnie palcami.
Powstrzymywałam krzyki, wijąc się pod dotykiem Caspiana. Miałam wrażenie, że im częściej jego palce trafiają w to miejsce, tym bardziej moja cipka zalewa się sokami. Byłam tam mokra i było to cholernie upokarzające.
Nagle poczułam falę emocji. Nie potrafiłam tego wyjaśnić. Mój żołądek się zacisnął, a pizda zacisnęła się na jego palcach, wciągając je głębiej. Zanim jednak zdążyłam zrozumieć, co się dzieje, wyciągnął palce i uszczypnął mnie w łechtaczkę.
Nie byłam już w stanie nawet krzyczeć. Zdołałam jedynie wydać z siebie jęk. Czułam pustkę. To było tak, jakby moje ciało czegoś łaknęło, ale nie wiedziałam nawet czego. Dyszałam, a moja klatka piersiowa unosiła się i opadała gwałtownie.
Caspian zszedł z łóżka, a jego miejsce zajął Killian. Patrzyłam na nich, nie mówiąc ani słowa. Mimo ogromnego zawstydzenia nie złączyłam nóg. Nie dość, że widzieli już wszystko, to jeszcze mogłoby to sprowokować Killiana do drwin, skoro tak bardzo to kochał.
Caspian podszedł do szafy. Otworzył ją i wyciągnął jakieś rzeczy, po czym wrócił do łóżka i położył je w milczeniu.
– Myślisz, że powinniśmy teraz przeszkolić jej tyłek, bracie? – zapytał Killian, spoglądając na niego.
Oddech mi zamarł. Ogarnął mnie paraliżujący strach. – …Mój… mój tyłek? – Przełknęłam ślinę, ledwo będąc w stanie wyrównać oddech.
Killian wyglądał na rozbawionego moim pytaniem. – A jak inaczej myślisz, że weźmiemy cię razem? Co prawda, teraz obaj przelecimy twoją cipkę, ale o wiele bardziej ekscytujące będzie wyruchanie twojego ciasnego odbytu. Zastanawiam się, czy jest tak samo ciasny jak twoja pizda.
Na czole wystąpiły mi krople potu, gdy na nich patrzyłam. Jedna myśl krążyła mi po głowie: czy ja to przeżyję?
Killian wstał z łóżka, a Caspian zajął jego miejsce. – Schodź z łóżka – rozkazał Killian. Ich wyraz twarzy się nie zmienił. Wciąż był taki sam.
Bez zadawania pytań zrobiłam to, o co prosił. Zeszłam z łóżka i stanęłam przed nim, boleśnie świadoma faktu, że jako jedyna jestem naga.
– Klęknij przed nim. – Wskazał na Caspiana, który nie odezwał się słowem. Ten diabeł.
Odwróciłam się plecami do Killiana i zrobiłam, o co mnie prosił. Opuściłam się na kolana, krzywiąc się z powodu bólu w piździe.
– Rozszerz nogi i pochyl się do przodu. Chcę widzieć ten różowy kwiatek – rozkazał Killian raz jeszcze.
Zrobiłam to, przygryzając dolną wargę, by nie wydać z siebie krzyku. Nie chciałam, żeby wiedzieli, jak bardzo cierpię. Po moim trupie.
„I wkrótce umrzesz, Evelino”.
– Rozepnij mu spodnie – powiedział Killian, a jego głos przerwał moje myśli.
Powoli podniosłam głowę, by spojrzeć na Caspiana, który patrzył na mnie ze znudzonym wyrazem twarzy. Mocno zacisnęłam zęby i skupiłam się na jego spodniach.
Choć starałam się nie zawracać sobie tym głowy, nie mogłam przestać myśleć, czy tak samo traktowali inne kobiety, z którymi byli. Czy to było coś zarezerwowanego tylko dla Eveliny?
Drżącymi dłońmi rozpięłam jego spodnie i opuściłam zamek, starając się nie patrzeć w górę. W pokoju panowała cisza. Nie było słychać żadnego dźwięku. Gdybym nie wiedziała, że tam są, pomyślałabym, że jestem sama.
Kiedy zamek był już rozpięty, wstał i zsunął spodnie, zostając w samych bokserkach. Przełknęłam ślinę na widok zarysu jego fiuta. Mimo że przed nim klęczała naga kobieta, wcale go to nie podnieciło.
Łzy zakręciły mi się w kącikach oczu. Wiedziałam, że sama się o to prosiłam, ale to było upokarzające nawet dla kogoś takiego jak ja. Fakt, że klęczałam przed nim bezradnie, powinien go podniecić!
Przełknęłam ślinę i wzięłam gwałtowny wdech, patrząc na niego. Myślałam, że nie zdejmie bokserek, ale zrobił to. I wtedy w końcu go zobaczyłam.
Z moich ust wyrwało się westchnienie, gdy gapiłam się na jego członka. Choć był w stanie spoczynku, był dziesięć razy większy, niż sobie wyobrażałam.
– Kim ty jesteś? Potworem? – wyrwało mi się, zanim zdołałam się powstrzymać.
















