Elara wzięła głęboki oddech i nacisnęła dzwonek do drzwi. Niemal natychmiast usłyszała zbliżające się kroki.
Drzwi otworzyły się i ukazała się w nich kobieta. Miała na sobie niebieskie jeansy i różowy top, a wokół talii luźno wisiał fartuch.
„Dzień dobry, pani Rossi”.
„Och, cześć Elaro.. wejdź proszę, Mila właśnie o tobie mówiła”.
Wzrok pani Rossi padł na niebieski bagaż stojący obok Elary.
„No cóż, wchodź..” – wymruczała i cofnęła się, by Elara mogła wejść do środka.
„Kochanie, Elara przyszła..” – usłyszała Elara głos pani Rossi, a kilka sekund później Mila zbiegła po schodach w pośpiechu.
Jej wzrok padł na Elarę, a potem na jej bagaż. Wystarczyła sekunda, by zrozumiała wszystko.
„Chodź tutaj” – wymruczała Mila i przytuliła Elarę.
Pani Rossi stała w kącie, przyglądając się im uważnie. Zastanawiała się, co knują i dlaczego Elara jest w jej domu z bagażami...
„Wszystko będzie dobrze.. możesz zostać u nas, jestem pewna, że mama nie będzie miała nic przeciwko”.
Pani Rossi odchrząknęła, by zwrócić na siebie ich uwagę. Uśmiechnęła się słodko do Elary.
„Moja droga, rozgość się. Mila, muszę cię widzieć w kuchni. JUŻ!”
***
Pani Rossi cierpliwie wysłuchała wyjaśnień córki.
„Przynajmniej pozwól jej tu zostać.. Elara nie jest ciężarem”.
„Ta dziewczyna jest w ciąży! Czy ty nie wiesz, jak to może negatywnie wpłynąć na ciebie i na mnie?”
Mila położyła dłoń na ustach mamy, by ją uciszyć.
„Ciszej mamo, ona jest tuż za drzwiami. I proszę, pomyśl o tym.. czy naprawdę chcesz, żeby mieszkała na ulicy?”
„Ma matkę i kilku krewnych, prawda? Gdyby to była inna sytuacja, mogłabym to rozważyć, ale kochanie, ona jest w ciąży, to nie będzie dla ciebie dobre..
„Rozumiem, pani Rossi, i myślę, Mila, że twoja mama ma rację” – odezwała się Elara, która nagle weszła do środka.
Spodziewała się tego. Poważnie, nikt nie chciałby przyjąć ciężarnej kobiety. Skoro własna matka mogła ją wyrzucić na ulicę, to czego mogła oczekiwać od obcych..
„Wstąpiłam tylko, by zobaczyć się z Milą ostatni raz przed wyjazdem do Norwegii, do ciotki”.
Mila oniemiała z szoku. Do Norwegii?
„Co? Ale twoja ciotka jest taka złośliwa, jak twoja mama może pozwolić ci zostać u kogoś takiego?”
Oczy Elary zaszły łzami. Wykrzesała z siebie wymuszony uśmiech do najlepszej przyjaciółki.
„Dam sobie radę, Mila.. nie zapomnij dzwonić do mnie codziennie”.
Oczy Mili napełniły się łzami. Nie mogła uwierzyć, że to może być ostatni raz, kiedy widzi Elarę.
Obie uścisnęły się krótko i serdecznie, co sprawiło, że Clara, mama Mili, wzruszyła się tym widokiem.
Elara odsunęła się od Mili i odwróciła, by wyjść.
„Elaro” – zawołała Clara, a Elara odwróciła się do niej. Kobieta uśmiechnęła się nerwowo, pocierając dłonie o jeansy.
„Tak, pani Rossi?”
„Możesz u nas zostać.. w końcu przez cały czas byłam tylko ja i Mila, kolejny członek rodziny nie zaszkodzi”.
Mila i Elara wymieniły krótkie spojrzenia, po czym rzuciły się Clarze w ramiona.
„Och! spokojnie dziewczyny” – zaśmiała się i ucałowała je w czoła.
„Dziękuję, pani Rossi”.
***
Dni mijały szybko, zamieniając się w miesiące, aż nadszedł termin porodu Elary.
Mila i Clara krążyły niespokojnie przed drzwiami. Elara właśnie została zabrana na salę.
„Mamo, ile to trwa? Czy wszystko będzie z nią w porządku?”
Clara położyła dłonie na ramionach córki i zaprowadziła ją do metalowego krzesła, by usiadła.
„Uspokój się.. Elara to silna dziewczyna.. da radę”.
Clara musiała wspierać córkę. Nieraz widziała ogień płonący w oczach Elary i wiedziała, że jest ona silną dziewczyną.
Po trzydziestu minutach drzwi otworzyły się i wyszedł z nich lekarz.
„Yy.. jak ona się czuje?”
Lekarz uśmiechnął się do nich obu. „Gratuluję, pani Rossi.. młoda dama właśnie urodziła chłopca”.
Mila podskoczyła z radości. Cieszyła się, że zarówno matka, jak i dziecko czują się dobrze.
„Czy możemy ich teraz zobaczyć?”
***
Elara usiadła, gdy pielęgniarka podała jej dziecko owinięte w czysty, biały kocyk.
„To chłopiec” – zawtórowała Mila, wyraźnie zachwycona nowiną.
Clara zerknęła na dziecko w kocyku i była zdumiona.
„Gdyby był dorosły.. zapytałabym go, czy już się kiedyś spotkaliśmy” – zażartowała Clara, co wywołało głośny śmiech dziewcząt.
Mila zauważyła wyraz twarzy Elary. Choć trwało to tylko sekundę, zdołała go odczytać.
Jej syn w ogóle jej nie przypominał, co oznaczało tylko jedno – cały swój wygląd odziedziczył po ojcu.
Trio skierowało wzrok na drzwi, gdy te otworzyły się i ukazała się w nich kobieta.
Miała załzawione oczy, gdy powoli do nich podchodziła.
„Ty głupia dziewczyno.. nie pomyślałaś, że wypadałoby mi powiedzieć o moim wnuku” – powiedziała Sarah z bolesnym uśmiechem.
Elara odwróciła wzrok od matki. Nie chciała patrzeć jej w twarz, choć w głębi duszy pragnęła, by mama mocno i ciepło ją przytuliła.
Mila wstała z łóżka i stanęła przed Sarah.
„A dlaczego miałaby cię informować? Przecież wyrzuciłaś ją na ulicę..
„Mila!” – upomniała ją Clara.
Clara wzięła głęboki oddech i spojrzała na Elarę, która teraz głośno szlochała.
„Twoja mama nigdy cię nie zostawiła, Elaro.. dzwoniła codziennie, by dowiedzieć się, co u ciebie.. przysyłała suplementy, a większość posiłków, które jadłaś w czasie ciąży, również pochodziła od niej”.
Elara przeniosła wzrok na Clarę. Teraz, gdy o tym pomyślała, przypomniała sobie, jak kiedyś pytała Clarę, dlaczego jej jedzenie smakuje zupełnie jak u mamy. Teraz wszystko nabrało sensu.
„Naprawdę?”
Sarah podeszła bliżej łóżka i usiadła obok Elary.
„Przepraszam za wszystko.. zrobiłam to tylko z egoistycznych pobudek, by ratować dobre imię naszej rodziny przed wstydem.. teraz widzę, że jestem naprawdę okropną matką, skoro tak postąpiłam.. proszę, wybacz mi, moja droga”.
Elara wzięła głęboki oddech i położyła dziecko w ramionach matki.
„Oto twój wnuk, mamo.. czyż nie jest uroczy?” – wymruczała Elara przez łzy.
Uśmiech Sarah rozszerzył się, gdy wpatrywała się w małą istotkę w swoich ramionach.
„Jak go nazwiemy?” – zapytała Clara, gładząc Elarę delikatnie po włosach.
„Leo”.
***
Dominic ze złością przyłożył telefon do ucha, mierząc wzrokiem dwóch mężczyzn stojących przed nim.
„Dobrze, sprawdźcie rejestry” – rozkazał i rzucił telefon na biurko przed sobą.
„Szefie, szukaliśmy wszędzie, ale nie mogliśmy jej znaleźć”.
„Minęło ponad dziewięć miesięcy, a ja codziennie dostaję te same wiadomości! To tylko kobieta, nie mogła być duchem, żeby tak po prostu rozpłynąć się w powietrzu!”
Dwaj mężczyźni przełknęli ślinę. Jak mieli powiedzieć szefowi, że nie widzieli jej twarzy zbyt dobrze, bo tamtej nocy w szpitalu zgasło światło..
Jedynym szczegółem, jaki udało im się dostrzec, były jej lśniące, bursztynowe oczy.
„Wkrótce ją znajdziemy, szefie” – powiedział jeden ze strażników.
Dominic odprawił ich i ze złością poluzował krawat. Musiał znaleźć tę kobietę, bo był jej wiele winien.
Tamta noc była również jej pierwszym razem, a on obiecał wziąć odpowiedzialność za swoje czyny, ale zanim się obudził, ona już zniknęła..
***
Elara położyła dziecko do łóżeczka, gdy zasnęło. Podeszła do otwartego okna w swoim pokoju i wpatrywała się w gwiazdy, które rozsypały się po niebie niczym brokat.
Wiatr delikatnie muskał jej twarz. Nie mogła przestać myśleć o wszystkim, przez co przeszła w ciągu ostatnich kilku miesięcy..
„Tato.. chciałabym, żebyś tu był.. twoja córka przeszła przez piekło” – zapłakała cicho.
Usłyszała za sobą kroki, a chwilę później Mila objęła ją ramieniem. Obie uśmiechnęły się i kontynuowały wpatrywanie się w niebo.
„Więc, jaki jest twój następny plan?”
Elara uśmiechnęła się krzywo na pytanie Mili. Nie miała na nie teraz odpowiedzi, ale czas pokaże..
***
Sześć lat później...
Dwóch młodych mężczyzn śledziło blondynkę po centrum handlowym, gdy ta kupowała sukienki.
Wyjęła z wieszaka czerwoną suknię, przyłożyła ją do siebie i natychmiast zrobiono jej zdjęcie.
„Wow! ale seksowna!” – zauważył jeden z facetów pożądliwie, przybliżając zdjęcie, by lepiej przyjrzeć się temu, co właśnie uwiecznił.
„Przepraszam pana” – odezwał się mały, ale stanowczy głos do dwóch dorosłych mężczyzn.
Obaj zwrócili uwagę na małego chłopca, który mierzył ich groźnym wzrokiem swoich płonących szarych tęczówek.
„A ty kim jesteś?”
„Dlaczego szpiegujecie moją mamusię?” – zapytał, mrużąc brwi.
Dwaj mężczyźni wybuchnęli śmiechem. Odwrócili się z powrotem do kobiety, która zdawała się czegoś, a może kogoś, szukać..
„Uciekaj, dzieciaku! To też nasza mamusia” – zażartował jeden z nich i obaj zaczęli się głośno śmiać.
W następnej minucie ich śmiech zamarł, gdy dzieciak zepchnął ich ze stołków, na których obaj stali. Wypadli ze swojej kryjówki i wylądowali prosto przed kobietą, którą szpiegowali.
„To was nauczy, żeby nie szpiegować ludzi!”
Kobieta podniosła głowę, słysząc głos małego chłopca.
„Leo”.
Elara zawołała i podeszła do syna. „Szpiegowali cię, więc musiałem dać im nauczkę!”
Usta Elary ułożyły się w kształt litery „o”. Odwróciła się do dwóch mężczyzn, którzy wciąż jęczeli na podłodze.
„Zdecydowanie wam się należało!” Podniosła telefon, po który jeden z nich próbował sięgnąć, i zgodnie z przewidywaniami, znalazła tam zdjęcia, na których przymierza każdą sukienkę, którą dziś wybrała.
Usunęła zdjęcia i nadepnęła im na dłonie.
„Nie ważcie się więcej zadzierać z moją mamusią!” – ostrzegł Leo.
Mila westchnęła, widząc to małe zamieszanie.
Gdy podeszła bliżej, na chwilę zamknęła oczy. Ten duet matki i syna był naprawdę niesamowicie opiekuńczy wobec siebie.
„Co się stało?”
















