Eleanor podniosła torebkę z podłogi i posłała im szeroki uśmiech.
— Och, niebiosom dzięki! Proszę, kontynuujcie to, co robiliście. Wpadłam tylko sprawdzić, co u was… bawcie się dobrze! — mrugnęła figlarnie do syna i wypadła z gabinetu.
— Mamo!
Dominic zmarszczył brwi, patrząc na Elarę, która nie kwapiła się, by wstać z jego kolan. Przez chwilę jednak zatracił się w patrzeniu na nią.
Z tak bliska c
















