Sekretny dziedzic prezesa: Mamo, tata błaga na kolanach!

Sekretny dziedzic prezesa: Mamo, tata błaga na kolanach!

Autor: Sasha Jhorn

Rozdział 5_ Jesteś zwolniony!
Autor: Sasha Jhorn
16 cze 2026
Dominic trzymał obie ręce w kieszeniach, patrząc z góry na tę nierozsądną kobietę.. Tessa wybiegła ze swojego biura, gdy tylko usłyszała małe zamieszanie na zewnątrz. Jej oczy niemal wyszły z orbit, gdy zobaczyła teczki rozrzucone wokół.. „Kto to jest?” Tessa nerwowo spojrzała na niego. Dał jej to zadanie do wykonania, z pewnością wpadnie w kłopoty przez tę kobietę.. „Szefie.. to nowa pracownica”. Twarz Dominica pozostała obojętna, gdy jego wzrok utkwił w jej oczach. Nie mógł pozbyć się dziwnego uczucia, które go w tej chwili ogarnęło.. „Jesteś zwolniona!” Brwi Elary ściągnęły się. Zwolniona? Nie spędziła w swoim nowym miejscu pracy nawet dwudziestu minut.. „Co?!” – wstała i wycelowała w niego palec wskazujący.. „Natychmiast wyprowadźcie ją z firmy!” – wydał wyrok Dominic i zaczął odchodzić.. Tessa uśmiechnęła się drwiąco, widząc wyraz rozpaczy na twarzy Elary. Zdrętwiała jednak, gdy Elara ruszyła pędem w stronę, w którą udał się ich szef.. „Cóż za idiotka! Na co się gapicie?! Wracajcie do pracy!” *** Drzwi windy właśnie się zamykały, gdy ktoś włożył między nie stopę. Drzwi otworzyły się ponownie, co zaskoczyło Dominica.. Elara weszła swobodnie do środka i odwróciła wzrok, choć czuła na sobie jego palące spojrzenie.. „Czy jestem tak ładna, że nie możesz oderwać ode mnie wzroku?” – zapytała z uniesionymi brwiami.. Dominic nagle chwycił ją za podbródek i pchnął do tyłu, aż jej plecy oparły się o ścianę windy.. „Za kogo ty się uważasz, żeby korzystać z mojej prywatnej windy? I jaką kobietą jesteś?” Bursztynowe oczy Elary błysnęły wyzywająco. Siłą chwyciła jego ramię i odepchnęła je. Już wcześniej miała do czynienia z mężczyznami jego pokroju, którzy myśleli, że mogą rządzić każdym tylko dlatego, że są bogaci i przystojni.. „Próbujesz mnie wykorzystać? Zwolniłeś mnie, czy to nie wystarczy?” Dominic był zdumiony jej zuchwałością. Patrzył na nią w szoku – nigdy wcześniej nie spotkał tak bezczelnej kobiety.. „Czy ty w ogóle masz pojęcie, z kim rozmawiasz?!” Elara machnęła ręką lekceważąco. Szczerze mówiąc, w ogóle jej to nie obchodziło.. „Nie chcę wiedzieć” – odpowiedziała znudzonym i niezainteresowanym tonem.. Dominic westchnął z frustracją. Wątpił, czy ona jest normalna. Zadzwonił jego telefon, a widząc identyfikator dzwoniącego, odebrał bez wahania.. „Hej, zaraz będę na dole.. zobaczę się z tobą za chwilę”. W windzie znów zapadła cisza, dopóki Elara nie zachichotała, patrząc na coś w swoim telefonie.. Wkrótce jej chichot przeszedł w głośny śmiech, co wywołało zmarszczkę na czole Dominica.. „Nieokrzesana!” Elara oderwała wzrok od telefonu i spojrzała na niego z uniesioną brwią.. „Słucham? Czy ty nazywasz mnie nieokrzesaną?” Dominic wypuścił powietrze, całkowicie ją ignorując. Nie chciał nabawić się bólu głowy ponowną rozmową z nią.. Elara, rozgniewana jego milczeniem, uśmiechnęła się filuternie. Nagle stanęła przed nim i oplotła rękami jego szyję, co go zaskoczyło. Podniosła telefon i szybko uwieczniła ich pozę.. Jego oczy rozszerzyły się z szoku na widok poziomu jej bezwstydności.. „Oddaj mi moją pracę, bo inaczej wszyscy to zobaczą.. podejrzewam, że niektóre z twoich dziewczyn również”. Dominic chwycił jej rękę, próbując ją odciągnąć i wyrwać telefon, ale niech to szlag! Uścisk tej przeklętej kobiety był mocny.. „Czy ty mi grozisz?!” Uśmiech Elary się poszerzył. Rozluźniła uścisk. „Możesz to tak traktować”. Dominic rzucił się do przodu, by wyrwać jej telefon, ale ku jego wielkiemu zaskoczeniu schowała go do swojej białej bluzki. Jego dłonie nieświadomie próbowały po niego sięgnąć.. Drzwi nagle się otworzyły i wzrok wszystkich padł na nich. Ludziom opadły szczęki na widok szefa próbującego sięgnąć do dekoltu kobiety.. Dominic przeklął pod nosem i cofnął rękę. Myślał, że to już wszystko, dopóki dramatyczna kobieta obok niego nie wybuchnęła płaczem.. „Jak mogłeś mi to zrobić? Nie możesz mnie zwolnić.. mam bardzo starego i chorego ojca, jak mam opłacić jego rachunki za leczenie, jeśli nie będę tu pracować?” Elara osunęła się na kolana, szlochając, by zyskać współczucie jego pracowników.. „Co tu się dzieje?” Dominic odwrócił się w stronę głosu i na chwilę zamknął oczy.. „Mamo, co ty tutaj robisz?” Eleanor odrzuciła włosy do tyłu i minęła syna, podchodząc do kobiety, która zanosiła się płaczem. Gdy tylko znalazła się blisko, została nagle mocno przytulona.. „Proszę, niech pani nie pozwoli mu mi tego zrobić, proszę pani, pochodzę z bardzo biednej rodziny.. wszyscy zależą od moich dochodów, a on zwolnił mnie pierwszego dnia pracy”. Eleanor pociągnęła nosem, słuchając poruszającej opowieści dziewczyny. Pogłaskała Elarę delikatnie po plecach.. Skierowała wzrok na syna, który nie wykazywał żadnych oznak skruchy.. „Jak możesz jej to robić, Dominic? Przeszła tak wiele, a ty się nad nią znęcasz?” Dominica zatkało. Znęca się nad nią? To naprawdę nie był ten przypadek, właściwie to on był tu ofiarą jej znęcania się.. „Mamo, zapewniam cię.. nie wiesz, jak bezwstydna jest ta kobieta”. Eleanor uniosła rękę w górę, by przerwać mu mowę. Przyciągnęła Elarę, by przyjrzeć się jej twarzy.. „Daję ci słowo, kochanie.. nikt nie będzie miał prawa cię zwolnić.. ja wszystko wyjaśnię”. Szeroki uśmiech rozjaśnił twarz Elary. Założyła włosy za ucho, patrząc na pociemniałą z gniewu twarz Dominica.. *** Elara poszła za miłą panią do jednego z biur w firmie. Jej uśmiech poszerzył się na widok przestronnego wnętrza przed nią – wielkie okno od podłogi do sufitu wychodziło na miasto.. Tymczasem Dominic nie był zachwycony tym, co zamierzała zrobić jego matka. Wyraźnie brzydził się śmiałością tej kobiety i bardzo chciał zetrzeć uśmiech z jej brzydkiej twarzy.. „Dominic, weź ją jako swoją sekretarkę, skoro jej potrzebujesz” – zasugerowała Eleanor, zerkając na Elarę, która miała tak żałosny wyraz twarzy.. Dominic posłał nienawistne spojrzenie kobiecie, która nawet nie drgnęła. Gdyby to była jakakolwiek normalna kobieta, już dawno uciekłaby, gdzie pieprz rośnie.. „Nie, mamo! To się nie stanie, ona bardziej nadaje się na sprzątaczkę niż na moją sekretarkę!” Eleanor zmrużyła na niego oczy. „Ona jest twoją nową sekretarką i to moja ostatnia decyzja!” Wstała i uśmiechnęła się do Elary. „Od dziś będziesz z nim pracować. Jeśli odważy się sprawiać ci trudności.. możesz się ze mną skontaktować pod tym numerem” – powiedziała, wręczając kartę Elarze, która przyjęła ją bez wahania.. Elara złożyła dłonie z szerokim uśmiechem na ustach.. „Nie wiem, jak pani dziękować, proszę pani, uratowała pani życie tym dobrym uczynkiem”. Eleanor zarumieniła się na te miłe słowa. Pożegnała się z nimi i pośpiesznie opuściła biuro.. Elara machała jej, dopóki nie zniknęła za drzwiami. Uniosła kartkę przed twarz, przyglądając się jej znacząco.. W następnej sekundzie została ona wyrwana z jej rąk przez Dominica. Odwróciła się, by napotkać jego lodowate spojrzenie, które sprawiło, że dreszcz przeszedł jej po plecach.. „Oddaj to!” Dominic uniósł kartkę wysoko nad głowę, a ze względu na jego wzrost nie była w stanie po nią sięgnąć.. „Właśnie podpisałaś na siebie wyrok. Dostałaś tę pracę dzięki pomocy mojej mamy, ale jak zamierzasz przetrwać pracując pode mną?” Elara uniosła lewą brew. „Nie uda ci się mnie zastraszyć, drogi szefie”.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 5_ Jesteś zwolniony! – Sekretny dziedzic prezesa: Mamo, tata błaga na kolanach! | Czytaj powieści online na beletrystyka