Sekretny dziedzic prezesa: Mamo, tata błaga na kolanach!

Sekretny dziedzic prezesa: Mamo, tata błaga na kolanach!

Autor: Sasha Jhorn

Rozdział 6_ Będziesz żałować, że ze mną pracowałeś...
Autor: Sasha Jhorn
16 cze 2026
Niegdyś posępny wyraz twarzy Dominica rozjaśnił się w ciągu kilku sekund; skoro już o tym pomyślał, mogła zostać... „Wiesz co? Myślę, że byłbym marnym szefem, próbując cię zwolnić pierwszego dnia pracy... więc od teraz jesteś moją sekretarką”. Elara uniosła brew na ten nagły zwrot o sto osiemdziesiąt stopni. Czy jeszcze przed chwilą nie był przeciwny jej obecności tutaj? I dlaczego nagle stał się miły? „Naprawdę?” Jej oczy rozbłysły z zachwytu, gdy skinął głową. Właśnie miała opuścić gabinet, gdy usłyszała jego kolejne słowa... „Dopilnuję, żebyś pożałowała pracy ze mną!” *** Sarah Vance zachichotała, gdy nagle poczuła uścisk małych rączek... To był jej wnuk, Leo. Chwilę później usłyszała głos Mili, która brzmiała, jakby z kimś rozmawiała przez telefon... „Babciu, nie mówiłaś, że wpadniesz... kupiłaś mi czekoladę?” Sarah wzięła go za rękę i poprowadziła do małego czteroosobowego stołu w kącie salonu... „Oczywiście, że kupiłam czekoladę... ale jak wiesz, próchnica nie lubi się z małymi dziećmi. Zrobiłam ci bardzo smaczną przekąskę”. Oczy Leo zrobiły się wielkie, gdy zobaczył talerz ciasteczek i szklankę mleka stojącą na stole... „Wow, babciu... zrobiłaś dla mnie ciasteczka”. Sarah skinęła głową, po czym przeprosiła go, gdy zadzwonił jej telefon... „Tak, kochanie... prześlij mi ich portfolio, gdy tylko będziesz mogła... dzięki” – powiedziała z uśmiechem. Prędzej czy później znajdzie odpowiedniego mężczyznę dla swojej córki... Leo natychmiast domyślił się, co miała na myśli, ale jak zawsze był gotowy chronić mamę przed złymi facetami... „Pani Vance... przepraszam, muszę już iść... mama właśnie dzwoniła, ma jakieś problemy z samochodem”. Sarah machnęła ręką na pożegnanie; nie miała nic przeciwko, przynajmniej sama mogła zająć się wnukiem, zanim Elara wróci z pracy. A skoro o Elarze mowa, jak jej szło? *** Tessa rzuciła stertę akt na biurko Elary, które i tak było już zastawione kolorowymi teczkami... „Szef powiedział, że musisz skończyć to sortować przed końcem dnia, inaczej zostajesz na noc”. Pierś Elary falowała z gniewu. Więc to miał na myśli, mówiąc, że pożałuje decyzji o pracy u niego? „Położyłaś to już, prawda? Więc dlaczego stąd nie wyjdziesz?!” – warknęła poirytowana na stojącą przed nią jędzę. Czy tak traktowali każdego nowego pracownika? Pozostali pracownicy głośno wciągnęli powietrze. Nikt wcześniej nie odważył się tak odpyskować Tessie; była jak drugi szef, gdy Dominica nie było w pobliżu... Źrenice Tessy rozszerzyły się, a szczęka zacisnęła, gdy patrzyła na kobietę, która ani trochę się jej nie bała... „Głucha jesteś?” – zapytała Elara raz jeszcze z uniesioną brwią... „Jak śmiesz odzywać się do mnie takim tonem?! Czy ty wiesz, kim ja jestem?!” Elara wzruszyła ramionami; nie rozumiała, dlaczego ludzie zadają jej to pytanie, skoro szczerze ją to nie obchodziło... „Proszę, nie krzycz! Mam mnóstwo pracy, więc jeśli nie masz nic przeciwko... wyjdź już” – dodała Elara i patrzyła, jak Tessa wypada z gabinetu wściekła... Ponownie skupiła się na monitorze komputera, gdy nagle poczuła na sobie wzrok innych. Gwałtownie spojrzała na współpracowników, którzy szybko odwrócili oczy, udając, że są czymś zajęci... „Dziwacy” – mruknęła... Kilka minut po wyjściu Tessy zadzwonił telefon stojący obok niej. Patrzyła na niego chwilę, zanim przyłożyła słuchawkę do ucha... „Do mojego gabinetu. Natychmiast!” Elara wzdrygnęła się i odsunęła słuchawkę od ucha; po jego tonie przepełnionym gniewem mogła stwierdzić, że nie jest w dobrym humorze. *** Dominic rozparł się na fotelu z dłonią przy skroni. Obok niego stała rozpromieniona Tessa... Elara, stojąca przed nimi, uciekała wzrokiem, by uniknąć jego przeszywającego spojrzenia... „Ty... „Zanim mnie skrzyczysz... to nie była moja wina, to ona ewidentnie zaczęła... ale jeśli chcesz mnie ukarać za błąd, którego nie popełniłam... proszę bardzo, po prostu wykręcę numer z czarnej karty” – wypaliła Elara, wchodząc Dominicowi w słowo. Dominic wyprostował się i spojrzał na nią groźnie. „Czy ty mi grozisz?” – jego głos przeszedł w niski, władczy warkot... Tessa była wściekła. Nie mogła uwierzyć, jak bezczelna i niewychowana była ta nowa, zwłaszcza wobec samego szefa... Nie była pewna, co sprawiło, że zmienił zdanie po tym, jak zwolnił ją wcześniej tego dnia... „Tesso...” Tessa wyprostowała się z lekkim uśmiechem skierowanym do niego... „Tak, szefie?” „Zostaw nas samych” – rozkazał, nie odrywając wzroku od zuchwałej kobiety przed nim. Nie potrafił dokładnie określić, co wydawało mu się w niej znajome... Uśmiech Tessy zamarł na jej twarzy, jednak opanowała się i opuściła gabinet, zostawiając ich samych. Elara obserwowała, jak wstaje z fotela. Podszedł do niej powolnym, onieśmielającym krokiem. Był nieco zaskoczony, że nie próbowała się cofnąć ani nawet nerwowo mrugnąć... „Co ty próbujesz osiągnąć?” Dominic chwycił ją za ramię i pchnął delikatnie pod ścianę, kładąc dłoń nad jej głową. Spojrzał na nią z góry... „Jesteś tu dopiero od sześciu godzin, a w tym czasie zdążyłaś złamać piętnaście zasad”. Elara uśmiechnęła się drwiąco, przygryzła dolną wargę i jednocześnie chwyciła dłonią za jego krawat... „Jestem niesamowita, nie wiedziałeś o tym? Poza tym, nie należę do osób, które przestrzegają zasad... możesz popytać”. Dominic wyszarpnął krawat z jej uścisku i cofnął się o krok, ale ona zamiast zostać w miejscu, zrobiła krok w jego stronę... Trwało to, dopóki Dominic nie poczuł za plecami swojego biurka. Patrzył na nią z niedowierzaniem... Jak, u licha, mogła być tak odważna? Robić coś takiego własnemu szefowi?? „Czyżbyś nagle zaczął się mnie bać, szefie? Przecież przed chwilą próbowałeś być twardy”. Elara podniosła rękę do jego kołnierzyka, poprawiając go, i właśnie wtedy drzwi się otworzyły, a do środka weszła pełna wdzięku postać... „Kochanie... Jej kroki zamarły w połowie drogi, gdy spojrzała na swojego chłopaka, który wyglądał, jakby właśnie był uwodzony przez pracownicę. Elara i Dominic odwrócili głowy w stronę kobiety, która właśnie weszła do biura... „Genevieve... przyszłaś”. Oczy Genevieve zapłonęły gniewem, gdy podeszła do kobiety wciąż trzymającej koszulę Dominica. Podniosła rękę, gotowa uderzyć Elarę w twarz, ale ku jej przerażeniu, jej dłoń została z łatwością przechwycona w powietrzu... „Nawet nie próbuj podnosić na mnie ręki!...” – ostrzegła Elara z surowym wyrazem twarzy... Brązowe oczy Genevieve rozszerzyły się z zaskoczenia. Zachwiała się w tył, gdy Elara siłą odepchnęła jej dłoń... „Jak śmiesz?! Jak śmiesz próbować uwieść mojego chłopaka?!” Elara odrzuciła swoje blond włosy do tyłu, omiatając nimi twarz Dominica. „Zapytaj swojego chłopaka, a mnie oszczędź tej dramy!” – rzuciła od niechcenia i zostawiła ich samych w gabinecie.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 6_ Będziesz żałować, że ze mną pracowałeś... – Sekretny dziedzic prezesa: Mamo, tata błaga na kolanach! | Czytaj powieści online na beletrystyka