Mila wywróciła oczami, słysząc, jak Elara i jej syn Leo dyskutują o tym, jak to dali nauczkę złym facetom..
Wyszli z centrum handlowego z mnóstwem toreb zawierających rzeczy, które właśnie kupili.
Elara, wciąż pochłonięta rozmową z Leo, nie zauważyła czerwonego samochodu jadącego prosto na nią.
Opony samochodu zapiszczały po uderzeniu w Elarę. Torby, które trzymała, wyleciały w powietrze i z łoskotem upadły na ziemię.
Mila i Leo patrzyli z przerażeniem. Choć samochód ledwo ją drasnął, siła uderzenia wystarczyła, by nabawiła się kilku sińców.
„Mamusiu!”
„Elaro!”
Szyba czerwonego Porsche zjechała w dół, odsłaniając kobietę w okularach przeciwsłonecznych. Na jej twarzy nie było widać cienia skruchy za to, co właśnie zrobiła..
„Ślepa idiotko!” – warknęła na nich i powoli odjechała.
Leo zmarszczył brwi. Ta kobieta odjechała, nie przepraszając jego mamy, mimo że to była jej wina!
Schylił się, podniósł kamień leżący kilka metrów dalej i rzucił nim w przednią szybę samochodu.
Oczy Elary i Mili rozszerzyły się, gdy usłyszały dźwięk tłuczonego szkła niedaleko nich.
Porsche zatrzymało się ponownie, po czym drzwi się otworzyły.
Smukła kobieta w chabrowej sukni do połowy uda wysiadła z auta. Zdejmując okulary przeciwsłoneczne, stawiała pełne gracji kroki.
Jej brązowe oczy płonęły gniewem, gdy zobaczyła uszkodzenia swojego luksusowego samochodu.
Jej wzrok spoczął na małym chłopcu niedaleko niej, który również patrzył na nią z furią.
Podeszła do niego szybkim krokiem. „Jak śmiesz?!”
„Nie przeprosiłaś mojej mamusi.. więc nie oczekuj, że ja przeproszę ciebie” – odparował Leo ostrym tonem.
W przypływie szału podniosła rękę, gotowa uderzyć chłopca za zuchwalstwo, ale ku jej zaskoczeniu jej dłoń została zatrzymana w powietrzu.
I zanim zdążyła zareagować, cios wylądował na jej lewym policzku. Gwałtownie spojrzała na osobę, która odważyła się ją tak znieważyć.
„Jak śmiesz podnosić rękę na mojego syna?!” – krzyknęła Elara, mocniej ściskając rękę kobiety, którą wciąż trzymała.
„Ty! Puszczaj mnie natychmiast! Albo sprawię, że znikniesz z powierzchni ziemi!” – groziła kobieta, a ku jej zdumieniu została obdarowana kolejnym policzkiem.
Mila upuściła torby z zakupami na ziemię, gdy odczytała numer rejestracyjny samochodu.
Przeniosła wzrok na matkę i syna, po czym podbiegła do nich. Ta kobieta była córką Sinclairów, najpotężniejszej i najbardziej wpływowej rodziny w kraju..
„Panno Adriano Sinclair! Bardzo przepraszam za szkody, które wyrządziła moja przyjaciółka i jej syn..” – przeprosiła Mila w imieniu Elary.
Odciągnęła ręce Elary od Adriany. Adriana gwałtownie cofnęła dłonie, jakby oparzona przez owada.
„Nie dotykaj mnie! Nie brudź mnie bardziej, niż już jestem! Wy nędzne prostaczki!” – pogardziła Adriana i cofnęła się przed nimi.
„Zmiataj stąd.. ty bogata gówniarzo! Nie ma sensu robić z tego afery, skoro to twoja wina, dlaczego nie uznamy, że jesteśmy kwita?” – wypluła Elara.
Adriana uśmiechnęła się drwiąco, ale po sekundzie uśmiech zniknął z jej twarzy całkowicie, jakby nigdy go tam nie było.
„Kwita? Mój nowy samochód został zrujnowany przez twojego syna.. Powinnam przestać marnować czas na żałosną istotę taką jak ty, bo wiem, że nie stać cię na naprawę mojego auta przez najbliższy miliard lat! I miej się na baczności!”
Adriana odwróciła się od nich i odeszła.
Elara przykucnęła do poziomu Leo i spojrzała mu w oczy.
„Dlaczego to zrobiłeś, Leo?”
Leo wydął wargi, mrugając do niej swoimi uroczymi szarymi oczami..
„Uparła się na ciebie, mamusiu. Jak mogłem pozwolić jej tak łatwo odejść?”
***
W dużej sali konferencyjnej kilkunastu mężczyzn i kobiet rozmawiało między sobą, co powodowało lekki gwar..
Ale gdy tylko otworzyły się wielkie, podwójne drzwi, wszędzie zapadła cisza. Wszedł wysoki mężczyzna, jego szare tęczówki utkwione były przed siebie, gdy mężczyzna idący za nim prowadził go do głównego fotela..
Był idealną definicją słowa „przystojny”. Miał wysokie kości policzkowe i gęste, ciemne brwi, które były zmarszczone, gdy siadał.
Jego czarne włosy były idealnie zaczesane na bok, jego pełne usta tworzyły cienką linię. Odchrząknął, by przyciągnąć uwagę wszystkich..
„Panie Sinclair!”
Skinął krótko głową i zaczął przemawiać..
„Jak wszyscy wiemy, w ciągu ostatnich kilku miesięcy odnotowaliśmy dwuprocentowy spadek sprzedaży.. Zdecydowałem się zastosować nową strategię”.
Mężczyzna stojący obok niego pochylił się do jego ucha i wyszeptał kilka słów..
„Hmm” – brzmiała jego krótka odpowiedź. Chwilę później kontynuował przemówienie..
Asystent opuścił pokój i wrócił po chwili z teczką w rękach.
„Oto każdy szczegół, o który pan pytał, szefie”.
Dominic odebrał teczkę od asystenta i otworzył ją. Przejrzał ją i skinął głową z aprobatą..
„Oto zestawienie wszystkich funduszy wykorzystanych w ostatnim projekcie i wydaje się, że jest w nim wielka dziura.. Dam winowajcy tylko sekundę, by sam się ujawnił”.
Wszyscy patrzyli na siebie z konsternacją. O czym mówił wielki szef?
Na ustach Dominica pojawił się drwiący uśmiech. Wydawało się, że ci staruszkowie biorą go za głupca, ale bardzo się mylili..
„Raz!” – odliczył Dominic i natychmiast jeden z mężczyzn wstał z pochyloną głową, nagle padając na kolana..
„Panie Sinclair, proszę o litość nad moją biedną duszą, nie zrobiłem tego celowo”.
Dominic wstał z miejsca i poprawił garnitur. Włożył rękę do kieszeni spodni i zaczął wychodzić z sali konferencyjnej..
„Wyprowadźcie go z budynku i upewnijcie się, że odda każdy cent, który ukradł”.
***
Następnego ranka...
Elara krzyknęła, wpatrując się intensywnie w swój komputer. Zerwała się na równe nogi i pośpiesznie podeszła do szafy, by znaleźć odpowiedni strój..
Mila, która usłyszała jej krzyk, weszła do pokoju z Leo gotowym do szkoły..
„Wszystko w porządku? Słyszałam, jak krzyczysz” – zapytała Mila, poprawiając kołnierzyk Leo.
Elara stanęła przed lustrem, przykładając biały top do piersi..
„Pamiętasz, jak mówiłam ci, że miesiąc temu złożyłam podanie o pracę?”
Mila skrzyżowała ramiona i skinęła głową. „No tak”.
„Właśnie otrzymałam maila z informacją, że moja rozmowa kwalifikacyjna jest zaplanowana na 9:00 rano. Zrób mi przysługę i odwieź Leo do szkoły”.
„Wow, to świetnie! Mam nadzieję, że tym razem ci się uda. I bądź spokojna, ten uroczy mały książę jest w dobrych rękach” – odrzekła Mila.
Elara uśmiechnęła się z wdzięcznością i pobiegła pod prysznic..
***
W niespełna czterdzieści minut stała już przed budynkiem. Poprawiła czarną, ołówkową spódnicę do kolan, którą założyła do białej bluzki..
Jej włosy opadały luźno na ramiona. Wzięła głęboki oddech i weszła do budynku..
Została skierowana do biura, w którym odbywała się rozmowa kwalifikacyjna..
Jej oczy omiotły przestronny pokój i ciche westchnienie wyrwało się z jej ust..
„Kogo my tu mamy?”
Kobieta siedząca za biurkiem wstała, gdy zauważyła Elarę rozglądającą się po jej biurze. Owijała palec wskazujący wokół kosmyka włosów, jednocześnie agresywnie żując gumę.
Elara zauważyła jej czarną spódniczkę do połowy uda i białą koszulę z trzema pierwszymi guzikami rozpiętymi, ukazującymi zarys piersi.
„Jestem tutaj na rozmowę kwalifikacyjną” – powiedziała Elara z lekkim uśmiechem..
„Och!” Tessa cofnęła się nieco, zmierzyła Elarę wzrokiem od stóp do głów z niczym innym jak obrzydzeniem w brązowych oczach..
„Sądzę, że nie potrzebujesz rozmowy.. widziałam już wystarczająco dużo.. Pokażę ci twoje biurko później, ale teraz weź te teczki i zanieś je do działu finansowego”.
Brwi Elary złączyły się w konsternacji. Czuła, że coś tu jest nie tak..
„Czy to oznacza, że dostałam tę pracę?”
Tessa uniosła brew na jej pytanie. „Mam ci to wypisać na czole?! Rób, co mówię!” – warknęła na Elarę.
Elara wzięła głęboki oddech i podeszła do stosu teczek na drewnianym biurku. Podniosła je i sapnęła, gdy Tessa dołożyła jeszcze więcej do tych, które już trzymała.
Teczki niemal zasłaniały jej twarz. „Gdzie jest dział finansowy?”
Tessa wzruszyła ramionami i wróciła na swoje miejsce. „Zapytaj kogokolwiek, głupia!”
Pierś Elary falowała z gniewu. Niechętnie opuściła biuro z ogromnym stosem teczek, które sięgały jej do czubka głowy..
„Przepraszam, czy może mnie pani skierować do działu finansowego?”
„Podejdź jeszcze kawałek i skręć w lewo”.
„Dzięki!”
Elara ruszyła z ciężkim stosem dokumentów. Nie przeszła dużego dystansu, gdy wpadł na nią mężczyzna, wytrącając jej z rąk wszystkie teczki..
Zatoczyła się do tyłu. Na szczęście jego refleks był na tyle dobry, by uratować ją przed upadkiem – jedno z jego ramion oplotło jej talię..
Wzrok Elary spotkał się z jego wzrokiem na krótką chwilę. Ocknęła się z oszołomienia, a jej brwi ściągnęły się w gniewny grymas..
„Jesteś ślepy czy co?!” – naskoczyła na niego, a on natychmiast cofnął ramię z jej talii, co sprawiło, że upadła na tyłek..
Inni pracownicy wstrzymali oddech, będąc świadkami tej sceny..
„Za kogo ty się, do cholery, uważasz?!” – krzyknęła wściekła Elara..
„Szefie, proszę tutaj podpisać”.
Dominic wyciągnął długopis z wewnętrznej kieszeni i nabazgrał coś na podanej mu kartce, ani na chwilę nie spuszczając wzroku z Elary..
Elarze opadła szczęka z szoku. Szef?? Czy ona dobrze usłyszała? I dlaczego on wyglądał i pachniał tak znajomo?..
















