Dominic stał jak wryty, wpatrując się w małego chłopca, który uśmiechał się od ucha do ucha; rozpoznał w nim dziecko, które widział wczoraj.
Podniósł wzrok na Elarę i wystarczyła mu minuta, by połączyć fakty.
Dominic niepewnie wskazał palcem na Leo. — Czyje to dziecko? To twój syn?
— Tak, a to jest moja mamusia — wtrącił Leo z uśmiechem.
Elara splotła ramiona pod biustem. — To nie pana sprawa, pan
















