Leo posłał Sebastianowi jeden ze swoich uroczych uśmiechów, które sprawiają, że nawet ludzie o najtwardszych sercach miękną jak masło.
— Nie mogę ich znaleźć.
Sebastian rozejrzał się po jadłodajni, po czym ponownie skupił wzrok na dziecku; nie dostrzegł szelmowskiego uśmiechu, który igrał w kącikach ust chłopca.
— Nie możesz? A wiesz, gdzie mieszkasz?
Leo skinął głową i zeskoczył z krzesła. Stanął
















