"Proszę pana, nowy uczeń narobił kłopotów na zajęciach! Prosili, żeby pan przyszedł!" Zrobiłem ponurą minę, a mój Lykan zacisnął zęby w moim umyśle. "To nasz partner, gnojek!" * * * * * * * * Czy zdarzyło ci się przeżyć szok swojego życia, gdy mężczyzna, którego nienawidzisz najbardziej w pierwszym dniu studiów, okazuje się być twoim piekielnie seksownym, męskim profesorem i niespodzianka, niespodzianka, niespodzianka - twoim współlokatorem?! Dodaj do tego, że ON NIE należy do ludzkiego świata! Wśród gorzkiej przeszłości i skomplikowanych relacji pojawia się dodatkowy strach przed Mrocznym Władcą, który za wszelką cenę chce zniszczyć cały świat nadprzyrodzony, a także świat ludzi. Czy współlokatorzy wezmą się w garść i w końcu staną się jednością? Czy ludzkie prawo pozwoli, aby relacja uczeń-nauczyciel rozkwitła w satysfakcjonujący romans? Czy ostatni żyjący Lykan w ludzkim świecie będzie w stanie pomścić śmierć swojej czystej krwi watahy Lykanów? I wreszcie, czy rasa Lykanów w ogóle przetrwa?

Pierwszy Rozdział

Perspektywa Belli – CHYBA ŻARTUJESZ! – skrzywiłam się, widząc, kto jest moim współlokatorem. – Powiedz mi, proszę, że jesteś sprzątaczką – warknął arogancko lokator tego pokoju. – A ja mam nadzieję, że jesteś hydraulikiem – odparowałam. – Ej, laska! Ten gorący kąsek przed tobą może i wygląda cholernie seksownie bez koszulki podczas pracy hydraulicznej, ale uprzejmie proszę, zachowaj swoje zboczone fantazje dla siebie – odparł z arogancją. – A teraz przepraszam, ale muszę odespać. Ta śliczna buzia potrzebuje przynajmniej 8 godzin snu, żeby wyglądać tak świeżo – dodał, odpychając mnie brutalnie za ramię i trzaskając mi drzwiami przed nosem. – Co do cholery? – zakląłam niedowierzająco i natychmiast wszczęłam awanturę, waląc w drzwi jak szalona. – Co jest, ty wredna babo? Chcesz wyważyć mi drzwi? – wrzasnął ten nieznośny kawał gówna, otwierając drzwi po raz drugi. – Odwal się – powiedziałam wściekle, odpychając go, depcząc mu po stopach, a potem przejechałam kołami walizki po jego stopach. – Do diabła!? – jęknął w agonii, stojąc oszołomiony przy drzwiach i zatrzaskując je. – Nie mogę uwierzyć, że ten ogromny uniwersytet nie mógł znaleźć mi przyzwoitego akademika z przyzwoitą, żeńską współlokatorką – zauważyłam, rozglądając się po nieskazitelnie czystym otoczeniu. – A ja nie mogę uwierzyć, że twoi rodzice nie mogli spłodzić przyzwoitego dziecka – zadrwił. – Który pokój jest twój? – zapytałam, ignorując ten upokarzający obelgę. Mieszkanie było niewątpliwie zadbane, a oba pokoje były spektakularnie czyste, z porządnie posłanymi łóżkami. Wygląda na to, że ten facet to brudasofob albo maniak czystości, albo jedno i drugie. – Oba są MOJE. A teraz wynoś swój brudny tyłek stąd i poproś o zmianę pokoju – zażądał ten wysoki na metr osiemdziesiąt, przystojny laluś. – Zgaduję, że twój jest po lewej – wzruszyłam ramionami i pociągnęłam za sobą walizkę, zatrzaskując drzwi. Pukanie rozległo się natychmiast, a ja zawahałam się, czy otworzyć, ale wtedy odezwał się głos chłopaka. – Panno, proszę otworzyć drzwi. Potrzebuję swoich rzeczy – powiedział, a ja natychmiast otworzyłam drzwi. Gdy tylko go wpuściłam, natychmiast pożałowałam swojej decyzji. – O mój pieprzony Boże! Co ty do cholery robisz? – krzyknęłam, widząc, jak grzebie przy swoich spodniach od piżamy. – A co, twoim zdaniem, robię? – zapytał z diabolicznym uśmieszkiem. – Sikasz na łóżko, żeby zaznaczyć swoje terytorium? – zapytałam niepewnie. Przynajmniej tak to dla mnie wyglądało. – … – – … – – Myślisz, że jestem psem? – zapytał zdumiony. – Tak, i to wrednym – odpowiedziałam. – Proszę, nie gryź mnie – błagałam. – A sio piesku, a sio – powiedziałam dramatycznie, machając tyłem dłoni, żeby wypędzić go z mojego pokoju. – Jesteś taka głupia – prychnął i ruszył w stronę szafy w pokoju, żeby zabrać swoje rzeczy. – Dlaczego do cholery grzebałeś przy swoich spodniach od piżamy, skoro miałeś tylko zabrać swoje rzeczy? – oburzyłam się. – Bo poprawiałem gumkę w pasie, żebym mógł uklęknąć, żeby to zabrać – odpowiedział z gniewem, wskazując na swoje rzeczy. – Ach! – wykrzyknęłam zawstydzona i założyłam się, że moje policzki zarumieniły się jak u głupka. – A tak w ogóle, mam na imię Kai. Jak ty masz na imię? – zapytał, wygrzebując wszystkie swoje rzeczy. – Diaz. Bella Diaz – przedstawiłam się. – A ja jestem Bond. James Bond – powiedział dramatycznie, naśladując mój głos. – Jesteś taki niemiły – zauważyłam, marszcząc twarz z irytacją. – Pani również nie jest zachwycająca – zadrwił. – Już teraz przewiduję nieszczęśliwy rok z tobą – westchnęłam. – Może poprosisz o zmianę pokoju? – wzruszył ramionami. – Próbowałam tego, geniuszu – zadrwiłam. – Dziekan osobiście powiedział mi, że wszystkie inne akademiki są zajęte, z wyjątkiem tego pieprzonego pokoju – burknęłam. – Idź i zamieszkaj z rodzicami albo znajdź sobie mieszkanie w pobliżu – zasugerował. – Nie mów mi, co mam robić, a czego nie, ale skoro tak bardzo cię to interesuje, to powiem ci, że jestem tu na stypendium i zamierzam w pełni z niego skorzystać, w tym z bezpłatnego zakwaterowania przez uniwersytet – powiedziałam, a zanim doszłam do ostatniej części zdania, dosłownie wydzierałam się, dźgając chłopaka w klatkę piersiową, który wpatrywał się we mnie z szeroko otwartymi oczami. – Ile masz lat, Bella? – zapytał z całą powagą, unosząc brew. – Mam 17 lat, ale w przyszłym miesiącu skończę 18 – odpowiedziałam. – Dlaczego pytasz? – zapytałam, krzyżując ręce na piersi. – Dziekan dał ci pokój z nauczycielem? – bardziej stwierdził niż zapytał w szoku. – I jak to możliwe, że jesteś na uniwersytecie w tak młodym wieku? – zapytał. Teraz przyszła moja kolej, żeby stanąć z otwartymi ustami z kamiennym wyrazem szoku. – TY JESTEŚ CZYM? – krzyknęłam, gdy dotarło do mnie to. – To są kwatery dla wykładowców – odpowiedział rozbawiony z uśmieszkiem. Ughh. Nienawidzę, kiedy tak się uśmiecha. A na dodatek, nie tylko będę mieszkać z męskim dupkiem, ale z dupkiem, który jest też nauczycielem? Super! Po prostu pieprzyć moje życie. Ale wtedy przestronne mieszkanie odpowiada na tak wiele pytań. Akademiki studenckie nie powinny być tak przytulne. Westchnienie! Po prostu nauczę się dostosowywać, choć wątpię, czy to możliwe z tym kretynem. – Nie odpowiedziałaś na moje poprzednie pytanie – naciskał. – Co robisz na uniwersytecie? – zapytał ponownie. – Pominęłam kilka klas w szkole, a kiedy miałam 14 lat, poszłam na studia. Potem dostałam tu stypendium i będę studiować podyplomowe studia biznesowe przez 1 rok – wyjaśniłam. – Super. Będę też kontrolować twoje oceny – zauważył. Chyba żartuje. Czy moje życie może być jeszcze bardziej spieprzone z tym kretynem? Nghh. – Ile masz lat? – zapytałam z uniesioną brwią. Sam wyglądał jak wspaniały nastolatek. – Nie wiesz, że nie wypada pytać starszych o wiek? – zadrwił. – Myślałem, że jesteś mądra, ale okazuje się, że jesteś głupia jak nowonarodzony szczeniak – droczył się. Ten facet sprawia, że nawet oddychanie tym samym powietrzem co on jest niemożliwe. Przysięgam, że zamienię jego życie w piekło, tak jak on zrobił to dla mnie w lodziarni. Kretska twarz. – Dziękuję za edukację wartościową, Dziadku. Zapytałam tylko z dobrej woli, żebym mogła odliczać twoje dni, kiedy dostaniesz zawału serca i umrzesz we własnym gównie – powiedziałam słodko. Jego twarz natychmiast opadła na tę niespodziewaną ripostę, a ja tańczyłam mały taniec zwycięstwa w mojej głowie, widząc, jak się wścieka. – Mam też 17 lat – wyjawił, a tym razem przyszła moja kolej, żeby pokazać mój szok. Myślałam, że wygląda jak nastolatek, ale musi być po dwudziestce, ale 17? To było teoretycznie niemożliwe! Nie jest tu więc profesorem? – Nie żartuj sobie ze mnie! – skarciłam go, ale on tylko uśmiechnął się. – Nie, mówię prawdę. Po co miałbym kłamać? – zapytał, wzruszając ramionami. – Zostałeś profesorem w wieku 17 lat? – zapytałam z niedowierzaniem. – Nie, pani. Zostałem profesorem, kiedy miałem 16 lat i też w przyszłym miesiącu skończę 18 lat – wyjawił. – To takie dziwne – wymamrotałam pod nosem. – Słyszałem to – udawał kaszel. – Miałeś usłyszeć – prychnęłam i pospieszyłam do łazienki, żeby po prostu uciec od tej irytującej osobowości. Gdy tylko weszłam do łazienki, sytuacja szybko pogorszyła się! – O MÓJ BOŻE!!! – krzyknęłam z przerażeniem i natychmiast po tym Kai wbiegł do łazienki. – Co się stało? Co się stało? – zapytał przerażony, rozglądając się po lśniącej czystością łazience. – TO JEST WSPÓLNA ŁAZIENKA!? – krzyknęłam ponownie przerażona. – Jezu, kobieto. Prawie dostałem zawału serca, kiedy tak krzyknęłaś. Z pewnością powinnaś dostać nagrodę za przesadę – wykrzykiwał. – Jak możesz być tak spokojny w tej sytuacji? – zapytałam w szoku. – Kiedy tak krzyczałaś, myślałem o gorszych rzeczach, ale teraz, kiedy o tym wspominasz, dzielenie całego mieszkania z tobą też nie jest świetnym pomysłem, jeśli mnie pytasz – odparł bezczelny mężczyzna. – Powinieneś przeprosić – wymamrotałam znikąd. – O naprawdę? Za co? – zapytał rozbawionym głosem, krzyżując ręce. – Na początek zacznijmy od tego, że zrujnowałeś mi sukienkę swoimi lodami waniliowymi w lodziarni, a potem wylałeś colę na moją głowę, żeby zamienić mnie w "Colę z lodami" – odpowiedziałam gniewnie. – To TY potknęłaś się o mnie i zrujnowałaś MOJE ulubione lody – uparcie odburknął. – Jak na nauczyciela jesteś dość kiepskim wzorem do naśladowania – wymamrotałam gniewnie. – Skończyłaś? – zapytał z irytacją. – Co? – zapytałam zszokowana. – Zapytałem CZY TY DO CHOLERY SKOŃCZYŁAŚ? Skończyłaś swoje narzekanie i paplanie o mnie? Po prostu szanujmy nawzajem swoją przestrzeń i ustalmy harmonogram korzystania z łazienki, a także harmonogram korzystania z kuchni, żebyśmy mogli prowadzić nasze codzienne czynności spokojnie i niezależnie od siebie. Widzę, że utknęliśmy ze sobą na cały cholerny rok, więc lepiej by było, gdybyśmy zachowywali się wobec siebie po cywilnemu. To tylko kwestia 2 pieprzonych semestrów – zakończył swój monolog. – Ok – zgodziłam się i wróciłam do swojego pokoju. – I tak. Nie dotykaj moich zakupów ani butelek z winem, a ja nie dotknę twoich rzeczy. Po prostu trzymaj się z dala od mojego pokoju, a ja będę trzymał się z dala od twojego. Nie wchodź do mojego pokoju bez pukania i na litość boską, utrzymuj wszystko w czystości w mieszkaniu – pouczył, a ja po prostu skinęłam głową na znak zgody. To, co powiedział, miało sens i szczerze mówiąc, byłam zbyt zmęczona, żeby się z nim teraz kłócić. Więc najlepszą rzeczą było po prostu zgodzić się na to, co mówił. Zajmę się nim później. Teraz chciałam tylko, żeby wyszedł z mojego pokoju, żebym mogła odpocząć. Chciałam tylko spać i śnić o moim domu. Tak bardzo tęskniłam za moim domem. Za moim prawdziwym domem. Słodkim domem. Westchnienie! Nie wiem, kiedy zrzuciłam z siebie sukienkę i wywaliłam buty, ale wkrótce ogarnęło mnie ciepło kołdry, a mój umysł powędrował do krainy snów, gdy tylko moja głowa dotknęła poduszki. * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

Odkryj więcej niesamowitych treści