— Co?!
Wśród gapiów zapanowało poruszenie.
Nikt nie spodziewał się, że Charlotte posunie się tak daleko, nawet Zachary Connor.
Charlotte podniosła zapłakaną twarz, w jej oczach szkliły się łzy, a kąciki ust wygięły się w uśmiechu.
— Ostatnim razem powiedziałeś, że chcesz, abym następnym razem padła na kolana i cię błagała. Myliłam się i żałuję tego. Teraz błagam cię na kolanach przed tymi wszystkimi ludźmi.
— Ach...
Zachary nawet nie spojrzał ponownie na Charlotte. Wpatrywał się przed siebie głębokim wzrokiem.
— Czy ma pani słabą pamięć, panno Simmons? Powiedziałem, że następnym razem, nawet jeśli padniesz na kolana i będziesz mnie błagać, nie będzie mnie to obchodzić.
Ruszył przed siebie, zostawiając Charlotte za plecami.
W tamtym momencie Charlotte była pełna rozpaczy.
Jednak sekundę później przygryzła dolną wargę i wstała z determinacją. Powiedziała głośno, podczas gdy wszyscy się gapili:
— Załóżmy się.
— Och? — Kącik ust Zachary’ego uniósł się pogardliwie, ale szedł dalej, nie oglądając się za siebie.
Charlotte podążyła za jego krokami i zebrała całą odwagę, zanim powiedziała:
— Panie Connor, słyszałam, że jest pan dobry w wyścigach ulicznych i nikt w Rothesay nie zdołał pana pokonać. Chcę rzucić panu wyzwanie.
To wywołało poruszenie wśród gapiów.
Wszyscy patrzyli na Charlotte jak na wariatkę.
Nawet Zachary, który zawsze był nieprzewidywalny, zatrzymał się w szoku, słysząc słowa Charlotte.
Charlotte dogoniła Zachary’ego. Jej brwi były lekko uniesione, a drobna twarz blada, lecz arogancka.
— Cóż, wielu ludzi teraz patrzy, więc jeśli boisz się przegrać ze słabą kobietą i się ośmieszyć, możesz oczywiście odmówić przyjęcia mojego wyzwania. Nie sądzę, by ludzie zaczęli patrzeć na ciebie z góry.
W chwili, gdy to powiedziała, Charlotte zobaczyła, jak twarz Zachary’ego staje się jeszcze bardziej przerażająca niż oblicze samego diabła.
Gdyby zdarzyło się to w przeszłości, byłaby naprawdę przerażona i prawdopodobnie uciekłaby z tego miejsca, ale teraz nie miała dokąd pójść, więc musiała być silna.
Wytrzymała i wpatrywała się w Zachary’ego, by go sprowokować.
Wyraz twarzy Zachary’ego Connora był mroczny.
Cały hol był wstrząśnięty jego zimną aurą i prawie wszyscy wstrzymali oddech.
W holu było tak cicho, że można było usłyszeć upadającą szpilkę. Ludzie obserwowali, co Zachary Connor zrobi dalej.
Ta kobieta o imieniu Charlotte była po prostu zbyt bezczelna.
Biorąc pod uwagę osobowość Zachary’ego, czy udusi Charlotte gołymi rękami?
W końcu Zachary uśmiechnął się szyderczo i powiedział:
— Więc myślisz, że mógłbym przegrać?
— Skoro to zakład, nikt nie może powiedzieć, kto wygra, a kto przegra, zanim gra się zacznie, prawda? — Charlotte uśmiechnęła się, by ukryć panikę i strach w sercu.
Kącik ust Zachary’ego uniósł się w pogardzie.
— O co chcesz się założyć?
Charlotte była spokojna i opanowana.
— Jeśli wygram, chcę, żebyś cofnął to, co powiedziałeś wcześniej i ożenił się ze mną.
Tłum nagle stał się niespokojny, jakby właśnie zrzucono bombę.
Zachary w ogóle nie przejmował się ich reakcjami. Miał figlarny błysk w oczach, gdy powiedział:
— A co, jeśli przegrasz?
Charlotte podniosła prawą rękę i wskazała wokół siebie.
— Spójrz na tych ludzi. Kiedy moja rodzina była bogata i sławna, wielu z nich było moimi najlepszymi przyjaciółmi i znajomymi. Teraz, gdy mam kłopoty, nikt z nich nie chce mi pomóc. Wszyscy czekają, aż zrobię z siebie pośmiewisko, żeby mogli się ze mnie śmiać...
Czuła się nieszczęśliwa. Przerwała, a potem dodała:
— Jestem już wystarczająco nieszczęśliwa. Jeśli przegram, stracę godność i stanę się pośmiewiskiem. Czy to nie wystarczy?
Zimne oczy Zachary’ego omiotły twarze, o których mówiła Charlotte, a kiedy jego wzrok wrócił na jej twarz, stał się jeszcze bardziej rozbawiony.
— Charlotte, skoro lubisz się ośmieszać, spełnię twoje życzenie.
Kąciki ust Charlotte drgnęły.
Ośmieszać się?
Może!
Nie miała szans pokonać Zachary’ego Connora w wyścigu, ale wszystko, co mogła teraz zrobić, to walczyć z całych sił!
Nigdy nie zrezygnuje z ojca.
Jeśli wygra, będzie wspaniale.
Jeśli przegra, nie tylko straci resztki godności, ale będzie też musiała błagać Victora Rutherforda...
— Panie Connor, uważam, że zakład jest bardzo niesprawiedliwy. Jeśli panna Simmons przegra, nie poniesie żadnej istotnej straty. Jeśli jednak pan przegra, będzie pan musiał się z nią ożenić i uczynić ją swoją żoną. Czy naprawdę chce pan przyjąć ten zakład? — powiedział z szacunkiem ochroniarz do Zachary’ego.
Zachary uśmiechnął się arogancko.
— Nie ma takiej możliwości.
Jeśli chodzi o wyścigi, Zachary nigdy z nikim nie przegrał.
Poza tym, to była Charlotte...
Ha! Charlotte Simmons!
Co dało jej taką odwagę?
