– Jasne – odpowiedział Zachary z zimnym wyrazem twarzy.
– Dziękuję... – Wymusiła sztywny uśmiech i pomachała na pożegnanie. Następnie szybko skierowała się do drzwi, jakby uciekała przed nieuchronnym zagrożeniem.
– Czekaj. – Zachary zatrzymał ją obojętnym tonem, który był pełen magnetyzmu i ostrości. Charlotte stanęła w miejscu, jakby została trafiona zaklęciem paraliżującym. Odwróciła się z lękie
