Patrzyła, jak ochroniarz odkłada telefon i z szacunkiem odsuwa się na bok. – Drugi Panicz udzielił Pani zgody na wyjście, proszę Pani.
„Hę?”
Dobre wieści nadeszły nagle. Charlotte stała w miejscu oszołomiona, zanim zdołała poruszyć nogami. Gdy tylko wyszła za drzwi, odwróciła się, nie mogąc się powstrzymać. – Chcesz powiedzieć, że odpowiedziałam poprawnie?
– Wierzę, że wynik nie ma nic wspólnego z
