Zachary odparł:
– Nie powinieneś.
Następnie rzucił Charlotte wymowne spojrzenie.
Wyraźnie dawał jej do zrozumienia: „Mam do omówienia z Lucasem prywatne sprawy. Możesz już wyjść…”
Charlotte nie była aż tak nieobeznana w świecie, by w mgnieniu oka nie zrozumieć aluzji. Poza tym nie miała zamiaru wtrącać się w prywatne sprawy Zachary’ego, więc potrząsnęła głową i opuściła salon.
Gdy Charlotte odeszł
