Z papierosem w ustach, Zachary patrzył przed siebie bez wyrazu, a jego oczy były głębokie jak bezkresne morze.
Nikt nie odważył się odezwać, a atmosfera w holu była przytłaczająca.
Czas mijał sekunda po sekundzie, a dla Victora każda sekunda ciągnęła się jak stulecie.
Mniej więcej osiem minut później z drugiej strony drzwi dobiegły odgłosy kroków.
Kroki stawały się coraz głośniejsze, aż w końcu us
